Na efekty liberalizacji jeszcze poczekamy

(Marek Druś)
opublikowano: 29-12-2005, 07:16

Miarą liberalizacji nie jest liczba wydanych aktów prawnych, lecz korzyści jakie klienci odczuwają w portfelach. A z tym wciąż u nas krucho.

Miarą liberalizacji nie jest liczba wydanych aktów prawnych, lecz korzyści jakie klienci odczuwają w portfelach. A z tym wciąż u nas krucho.

Polska w miarę punktualnie realizuje zobowiązania nałożone przez Unię dotyczące deregulacji wielkich monopoli gospodarczych. Problem w tym, że — zdaniem ekonomistów — liberalizacja po polsku wciąż w dużym stopniu ogranicza się do formalności, a klienci zmonopolizowanych sektorów nadal nie odczuwają korzyści.

— Dokonujemy formalnych działań, które jednak nie przekładają się na konsumentów. Nadal mamy relatywnie wysokie — uwzględniając koszyk dóbr — ceny energii, choć istnieje nadwyżka mocy. Za usługi telekomunikacyjne wciąż płacimy jedne z najwyższych cen w Europie. Miarą liberalizacji nie jest liczba przyjętych aktów prawnych formalnie deregulujących tę lub inną branżę, lecz odczuwane przez klientów obniżki cen — uważa Andrzej Sadowski, ekspert z Centrum im. Adama Smitha (CAS).

Zdaniem eksperta, UE prędzej czy później przymusi nas do wdrożenia praktycznej konkurencji. Szkoda, że tracimy czas.

— To smutne, że sami nie potrafimy wprowadzić tak prostego technicznie rozwiązania jak przenośność numerów telefonicznych — ocenia Andrzej Sadowski.

Jego zdaniem, za polską niemocą w dziedzinie liberalizacji kryje się duża siła grup interesów związanych ze zmonopolizowanymi branżami i brak woli politycznej kolejnych rządów.

— Rozstrzygnięcia w sprawie zastąpienia dotychczasowych urzędów regulacyjnych jednym regulatorem, który znacznie silniej ingerowałby w zmonopolizowane sektory, będzie testem woli obecnego rządu — dodaje.

Na brak woli politycznej jako główny hamulec liberalizacji wskazuje też Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR). Ekspert podkreśla, że liberalizacja nie może ograniczać się tylko do deregulacji monopoli.

— Liberalna gospodarka to coś więcej. To łatwość podejmowania działalności, brak sztucznych barier, niskie podatki, dobre prawo. Tymczasem my mamy prawo — np. prawo pracy — które jest zaprzeczeniem gospodarki rynkowej i system podatkowy, który coraz bardziej się komplikuje. Jesteśmy jednym z najbiedniejszych krajów UE i tkwimy w tym ubóstwie właśnie z powodu słabych postępów w dziedzinie liberalizacji — uważa Bohdan Wyżnikiewicz.

Nie ma wątpliwości, że nowy rząd ma wiele do zrobienia. Ekspert z IBnGR nie spodziewa się jednak zbyt wiele po ekipie Kazimierza Marcinkiewicza, bo jego zdaniem ma ona „wyraźne ciągoty etatystyczne”.

Okiem eksperta: Telekomunikacja

Rewolucji cenowej nie będzie

Docelowo TP pozostanie prawdopodobnie blisko 75-proc. udział w rynku stacjonarnych usług głosowych i nieco mniejszy — szacuję, że 60-proc. — w bardziej atrakcyjnym rynku szerokopasmowego dostępu do internetu. Relatywnie niewielka utrata rynku przez narodowego operatora nie będzie wynikała z nieskuteczności innych graczy, lecz z polityki TP, która broniąc się przed konkurentami, będzie obniżać ceny, na czym skorzystają klienci. W usługach internetowych TP straci większy kawałek tortu, bo to obszar bardziej atrakcyjny dla jej konkurentów — lukratywny i przyszłościowy.

Na rynku komórek roaming krajowy może spowodować pojawienie się 1-2 operatorów wirtualnych i spadek cen (już jego zapowiedź wywołała obniżki), jednak rewolucji nie będzie, dopóki nie dojdzie do istotnego zmniejszenia stawek interconnectowych. Jeśli te dwa wydarzenia się zbiegną, klienci mogą wiele zyskać.

Krzysztof Kaczmarczyk, analityk DB Securities

Okiem eksperta: Energetyka

Na zmianach wygrają duzi klienci

Warunkiem prawdziwej liberalizacji jest wyeliminowanie sztucznych barier ograniczających odbiorcom swobodę wyboru dostawcy. Aby jednak klienci sektora energetycznego odczuli korzyści z jego urynkowienia, niezbędne jest też zapewnienie warunków do skutecznej konkurencji na hurtowym rynku energii. Jeśli Polsce uda się to osiągnąć, na liberalizacji skorzystają nie tylko odbiorcy, ale też ci przedstawiciele branży, którzy chcieliby zaistnieć na naszym rynku. Wśród odbiorców beneficjentami urynkowienia będą przede wszystkim duże firmy, na których skoncentruje się uwaga konkurujących dostawców. One mogą liczyć na spadek cen. W przypadku indywidualnych klientów energetyki po liberalizacji wcale nie musi dojść do obniżek, bo dziś ta grupa odbiorców nie pokrywa w pełni kosztów swojej obsługi.

Paweł Urbański, partner w Central EuropeTrust

Okiem eksperta: Kolej

Za wysokie koszty dostępu do torów

Liberalizacji rynku transportu kolejowego sprzyja nie tylko jego formalne otwieranie, ale też słabość spółek z grupy PKP, które systematycznie oddają rynek prywatnym przewoźnikom. Najbardziej liczącym się graczem wciąż jest PKP Cargo, jednak w 2005 r., choć rynek rósł, firma przewiozła około 10 mln ton ładunków mniej niż przed rokiem, co oznacza spadek o blisko 7 proc. Dla prywatnych przewoźników, których — według liczby wydanych koncesji — jest około 50, lecz na rynku liczy się czterech (CTL Logistics, PKKiGK Rybnik i Zabrze oraz PCC Rail Szczakowa), największą barierą jest dostęp do taniego taboru i wysokie ceny, jakie Polskie Linie Kolejowe (PLK) dyktują za korzystanie z infrastruktury. PLK mają jednak obiecane dwie dotacje po 500 mln zł na budowę, remonty i bieżące utrzymanie linii pod warunkiem obniżenia taryfy o 15 proc.

Adrian Furgalski, dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych Tor

Okiem eksperta: Gaz

Połączenia potrzebne od zaraz

W Polsce ciągle mamy do czynienia z monopolem gazowym, co oczywiście jest niekorzystne dla klientów, ale też dla samego państwa, co ujawnił ostatni kryzys w relacjach między PGNiG a jego dostawcą gazu. Szansą na poprawę sytuacji jest przełamanie monopolu poprzez otwarcie rynku dla zewnętrznych dostawców przy zachowaniu pod kontrolą państwa sieci przesyłowej. Budowa nowych łączników między naszą siecią a systemami zagranicznymi (która oczywiście wymaga nakładów, ale nie na oszałamiającym poziomie) umożliwi w przyszłości sprowadzanie konkurencyjnego gazu. Spółki dystrybucyjne powinny zaś zostać sprywatyzowane razem z kontrolowanymi przez nie sieciami, konieczne jest jednak zapewnienie możliwości równoprawnego wykorzystywania tych sieci przez innych dostawców gazu.

Ireneusz Jabłoński, ekspert Centrum im. Adama Smitha

Okiem eksperta: Poczta

Poczta może wreszcie się przebudzić

Zaostrzenie się konkurencji po przekroczeniu kolejnego progu liberalizacji rynku może sprawić, że Poczta Polska nareszcie się obudzi i włączy do walki o klienta, wykorzystując naturalną przewagę, jaką ma na peryferiach. To oznacza, że będzie musiała się unowocześnić, poprawić jakość usług, a na tzw. głębokiej prowincji pomyśleć o obniżeniu kosztów świadczenia usług np. poprzez zastąpienie ich elektronicznymi substytutami. Docelowo konkurencja na rynku usług pocztowych ma szansę rozwinąć się nie tylko w segmencie korporacyjnym. Spodziewam się jednak, że na rynku detalicznym będą próbowały zaistnieć nie wyspecjalizowane podmioty, lecz inne firmy sieciowe, dla których usługi pocztowe mogą stanowić wartość dodaną, np. kolporterzy prasy.

Andrzej Piotrowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Marek Druś)

Polecane