Wczoraj inwestorzy w USA nie bardzo wiedzieli, co robić. Opinii na temat tego, co zrobi Fed jest tak dużo, a tego, co zrobi rynek po decyzji jeszcze więcej. Inwestorzy czują się zagubieni. Od paru dni bez przerwy mówi się w mediach o „window dressing” na koniec półrocza. Ja sam też o tym piszę. Powstaje sytuacja, w której inwestorzy czują się względnie bezpiecznie, bo przecież do 30.06 indeksy powinny rosnąć. Jest dużo czasu, żeby sprzedać tym „głupim funduszom” akcje. Nie wszyscy zarządzający są jednak nierozgarnięci. Trzeba zastosować myślenie kontrariańskie. Na giełdzie bardzo rzadko jest tak, że „wszyscy” mają rację. Skoro ci „wszyscy” oczekują „window dressing”, a potem jakiejś korekty to albo efektu końca półrocza prawie nie będzie albo wzrost będzie trwał i potem. Uważam, że pierwsza możliwość jest bardziej prawdopodobna.
Wczorajsza sesja stanowiła lustrzane odbicie (jeśli chodzi o nastroje) poniedziałkowej. Złe informacje zostały praktycznie zlekceważone, a wcale nie takie dobre wyolbrzymione. Indeks zaufania w maju spadł mniej niż prognozowano, ale jednak spadł. Inwestorzy wyciągnęli wniosek, że skoro nastroje pogorszyły się niewiele to konsumenci popędzą do sklepów. To pomagało sektorowi sprzedaży detalicznej. Prudential Securities zapowiedział, że ceny akcji będą rosły, bo na rynek wracają inwestorzy indywidualni — to pomagało sektorowi finansowemu. Problem w tym, że inwestorzy indywidualni często wchodzą na rynek ostatni, o czym Prudential Securities zapomniał (?). Wydawało się, że ostrzeżenie AMD załamie NASDAQ. Nic bardziej błędnego. AMD rzeczywiście taniał, ale kurs jego rywala, Intela, rósł. Podsumowując: na rynku panował lekki optymizm przed dzisiejsza decyzją Fed.
Dzisiaj rynki otrzymają istotne dane makro. O 11.00 instytut Ifo poda swój indeks klimatu panującego w biznesie w maju. Prognoza mówi o niewielkim wzroście z 87,6 do 87,9 pkt. O 14.30 w USA podany zostanie raport o zamówieniach na dobra trwałego użytku w maju. Prognoza mówi o wzroście o 1 proc. Gorsze dane nic nie powinny zmienić na giełdach — rynek będzie czekał na Fed. Wreszcie o 16.00 dowiemy się jak w maju wyglądał rynek nieruchomości, ale nie oczekuję reakcji giełd.
Najbardziej istotna będzie reakcja rynku na decyzję Fed. Obniżka stóp nastąpi. Fed od wielu lat nie zawodzi giełdy, wiec i teraz tak będzie. Najbardziej prawdopodobna jest obniżka o 25 pkt., a nie o 50 pkt. Na giełdzie logiczna byłaby realizacja zysków bez względu na skalę obniżki (pod to wydarzenie indeksy rosły przez parę tygodni. Zmienność nastrojów na rynku jest w tej chwili bardzo duża i trudno za nim nadążyć. To jest oznaka zbliżającego się przełomu. Jednak nie założyłbym się o to, jak dzisiaj zakończy się sesja. Trzeba również brać pod uwagę, że prawdziwe oblicze rynek często pokazuje dopiero następnego dnia. Nie wykluczam, że większa obniżka wywoła większą chęć do sprzedaży akcji, bo sygnalizowałaby, że Fed naprawdę boi się o stan gospodarki. Decyzja naszej Rady nie powinna mieć wpływu na rynek o ile stopy zostaną obniżone, a to wcale nie jest takie pewne. Pisałem o tym w komentarzu tygodniowym. Jednak, jeśli obniżki stóp nie będzie to wrogość miedzy rządem a RPP wzrośnie, a to giełdzie nie pomoże.
Sytuacja jest nieprzyjemna dla byków. W USA linie trendów krótkoterminowych przebite, w Eurolandzie bardzo do nich blisko, a u nas jeszcze bliżej. Pozostaje czekać do czwartku, kiedy już wszystkie trzy banki (Fed, ECB i RPP) podejmą decyzje w sprawie stóp procentowych. Wtedy na świecie być może zacznie się „window dressing” przed końcem półrocza. U nas takiego efektu zazwyczaj nie ma – wszyscy nawzajem się pilnują, ale jeśli dobre nastroje na świecie będą się utrzymywały to przy udziale inwestorów zagranicznych wzrost jest możliwy. Byłaby to okazja do sprzedaży akcji, bo uważam, że trzecia fala Elliotta ma się ku końcowi.