Na giełdę idzie młodszy brat TIM

Kamil Zatoński
opublikowano: 19-03-2007, 00:00

Bliskość nazw TIM i Elektrotim nie jest przypadkowa, bo obie spółki są ze sobą blisko powiązane. I to zarówno personalnie, jak i operacyjnie. Łączy je też to, że niedawno sięgnęły (jak TIM) lub zamierzają sięgnąć (jak Elektrotim) po kapitał z giełdy.

Elektrotim powstał przed dziewięcioma laty, a jego założycielami był właśnie TIM i dwanaście osób fizycznych. Główny akcjonariusz pierwszej ze spółek — Krzysztof Wieczorkowski — jest też znaczącym akcjonariuszem TIM i szefem jego rady nadzorczej. Do końca stycznia zasiadał też w radzie nadzorczej przyszłego debiutanta. Podobnie jest z Krzysztofem Foltą (po emisji będzie miał przynajmniej 15,7 proc. akcji Elektotimu), który łączy funkcję prezesa TIM i szefa rady nadzorczej Elektrotimu. W organach lub akcjonariacie obu podmiotów obecni są również Mirosław Nowakowski i Jan Walulik. Wszystkich łączą też posady we władzach kolejnej spółki — Sonel, która jest producentem mierników elektronicznych. Warto podkreślić, że tylko Krzysztof Folta i Jan Walulik zobowiązali się nie sprzedawać akcji Elektrotimu dwanaście miesięcy po debiucie bez zgody oferującego.

Powiązania osobowe mają również swoje przełożenie na współpracę operacyjną. Formalnie dostawcy wybierani są przez Elektrotim w drodze przetargów, w których startują przynajmniej dwa podmioty. Ale to TIM — który pod względem przychodów jest największą w kraju hurtownią materiałów i urządzeń elektrotechnicznych — jest głównym dostawcą Elektrotimu. W pierwszym półroczu ubiegłego roku jego udział w dostawach sięgnął 29 proc. (wartościowo było to niespełna 3 mln zł), w 2005 r. udział ten był niższy i wyniósł 17 proc. (2,3 mln zł).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu