WARSZAWA (Reuters) - Pierwsza sesja warszawskiej giełdy po rozpoczęciu nalotów na Afganistan zamknęła się nieznacznym wzrostem, do którego przyczyniła się Telekomunikacja Polska SA (TPSA), uważają analitycy.
Kurs TPSA, mającej znaczący udział w indeksie WIG20 wzrósł o 2,7 procent do 11,6 złotego dzięki informacji, że resort skarbu nie będzie zmuszał spółki do wypłaty dywidendy za ubiegły rok.
"Trochę to zaskakujące, że spółka poszła do góry w sytuacji, gdy drobni inwestorzy zostali pominięci. Tym niemniej TPSA ma duże potrzeby inwestycyjne i dobrze się stało, że gotówka zostanie w firmie" - powiedział Andrzej Kasperek z Banku Handlowego.
W zamian za rezygnację z dywidendy, ministerstwo otrzyma od konsorcjum kupującego 12,5 procent akcji firmy około 160 milionów złotych więcej niż pierwotnie ustalono. France Telecom ma zapłacić wraz z Kulczyk Holding 3,657 miliarda złotych, a nie jak wcześniej planowano 3,5 miliarda.
Udział konsorcjum w TPSA wzrośnie do 47,5 procent kapitału.
WIG20 wzrósł w poniedziałek o 0,1 procent do 1.002,3 punktu, ale obroty były niewielkie osiągając 97 milionów złotych. Taniały ceny akcji banków, głównie za sprawą zniżek sektora na świecie wywołanych obawami o stan globalnej gospodarki.
"TPSA utrzymywała dziś rynek na powierzchni, ale scenariusz na najbliższe dni jest pesymistyczny skoro okazało się, że Amerykanie zaatakowali Afganistan" - powiedział Mariusz Pawlak, equity salesman z SG Securities.
"Lokalne wiadomości będą miały teraz mniejsze znaczenie, gdyż wszscy skupiają się na rynkach zagranicznych" - dodał.
Wśród spółek, które w poniedziałek straciły najwięcej znalazły się BPH, zniżkujący o 5,2 procent do 165 złotych i Bank Śląski, którego kurs spadł o 2,5 procent do 230 złotych.
((Ewa Krukowska, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))