Olga Markiewicz
WARSZAWA (Reuters) - Środowa sesja na warszawskiej giełdzie zakończyła się nieznaczną zwyżką, którą wywołał wzrost kursu Elektrimu. Analitycy uważają, że w najbliższych dniach wzrosty będą jednak ograniczone, gdyż z powodu okresu wakacyjnego inwestorzy wstrzymują się z inwestycjami.
Mimo okresu wakacyjnego obroty na środowej sesji wyniosły aż 581,8 miliona złotych. Tak duże obroty spowodowane były transakcjami na akcjach Banku Śląskiego zawartymi tuż przed zamknięciem sesji.
Właściciela zmieniło około 700.000 akcji banku, a obroty na tych akcjach wyniosły 357,8 miliona złotych. Zdaniem analityków, liczba akcji może wskazywać, że sprzedającym były fundusze Templetona, a kupującym był inwestor strategiczny polskiego banku, czyli holenderski ING.
Po ostatnim wezwaniu ING kontroluje około 75 procent akcji Banku Śląskiego. Przedstawiciele funduszu Templeton odmówili jednak komentarza na ten temat.
Na zamknięciu sesji akcje Śląskiego kosztowały 255 złotych, czyli tyle samo co we wtorek.
W środę indeks WIG 20 wzrósł o 0,5 procent do 1.179,6 punktu, zaś Tech WIG zyskał 1,2 procent i na zamknięciu notowań wyniósł 669,5 punktu.
"Nie widzę szans na większe ruchy indeksów, a nastroje są nadal negatywne" - powiedział Adam Rodecki analityk z Nomura International.
Ankietowani przez Reutera analitycy przewidują, że w tym miesiącu koniunktura na giełdzie nie ulegnie znaczącej poprawie. W ich opinii w sierpniu indeks WIG 20 wzrośnie o 4,2 procent do 1.223 punktów.
Kurs akcji Elektrimu wzrósł na zamknięciu o 5,1 procent do 20,5 złotego przyczyniając się do zwyżki warszawskich indeksów.
W opinii analityków zwyżka była spowodowana spekulacjami, że do końca tygodnia może dojść do podpisania umowy z Vivendi. We wtorek polskiej spółce nie udało się w uzgodnionym wcześniej terminie podpisać tego porozumienia.
W trakcie sesji uwaga inwestorów skoncentrowana była na akcjach TPSA. Kurs polskiego telekomu spadł o 1,6 procent do 15,65 złotego.
"Sprawa negocjacji (pomiędzy France Telecom a Ministerstwem Skarbu Państwa) ciągnie się od dłuższego czasu. Będą one szły swoim torem, ale czynnikiem zasadniczym jest niska cena akcji" - powiedział Artur Zaremba z CA IB Investment Mannagement.
France Telecom, który zrezygnował z opcji zakupu 10 procent akcji TPSA po około 40 złotych za sztukę, wyraził jednak w środę zainteresowanie kupnem dodatkowych akcji polskiego telekomu. Jednak cena jaką skłonny byłby zapłacić ma być zbliżona do obecnej ceny giełdowej.
France Telecom razem z Kulczyk Holding ma obecnie roku 35 procent akcji TPSA.
Inwestorzy interesowali się również akcjami innego telekomu - Netii. Odkąd w ubiegły poniedziałek agencja agencja Moody's podała, że rozważa obniżenie ratingu kredytowego spółki z powodu niepokoju jaki budzi dalsze finansowanie jej działalności, jej kurs spadł spadł o około 40 procent.
Dodatkowo na rynku pojawiły się pogłoski o możliwym bankructwie spółki, które w środę zostały zdementowane przez przedstawicieli spółki.
"Z Netią jest podobnie jak kiedyś ze stojącym na krawędzi bankructwa Universalem. Będzie ona teraz bardzo silnie podatna na emocje i spekulacje" - powiedział Zaremba.
W środę akcje Netii początkowo odbiły się po wtorkowej 10-procentowej zniżce, by zakończyć notowania na poziomie 12,35 złotych, czyli o 1,2 procent poniżej zamknięcia we wtorek.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))