Olga Markiewicz
WARSZAWA (Reuters) - Podczas środowych notowań na warszawskim parkiecie panowała duża nerwowość. Inwestorzy uspokoili się nieco dopiero po podaniu szczegółów proponowanego przez resort finansów projektu rewizji budżetu. Analitycy nie są zgodni, co będzie działo się na najbliższych sesjach.
Indeks WIG20 wyniósł na zamknięciu 1.160 punktu, czyli znalazł się na poziomie o 1,4 procent niższym niż we wtorek. Przed południem spadł jednak do 1.138,5 punktu, czyli poziomu nie notowanego od 30 miesięcy. Indeks TechWIG spadł o 1,6 procent do 678 punktu. Obroty wyniosły 222,2 miliona złotych.
"Rynek był trzymany konferencją rządu. Na tej konferencji nie otrzymał żadanych ekstra informacji, że będzie lepiej. Natomiast zostały mocno ograniczone obawy czarnych scenariuszy" - powiedział Artur Szymecki, analityk z DI BRE Banku.
Minister gospodarki Janusz Steinhoff powiedział dziennikarzom, że rząd prawdopodobnie zwiększy deficyt budżetowy o około 8,6 miliarda złotych, czyli tak jak wcześniej proponowało Ministerstwo Finansów. Zmniejszyło to wcześniejsze obawy o znaczniejsze zwiększenie deficytu.
Ta informacje zostały pozytywnie przyjęte zarówno przez rynek walutowy jak i rynek akcji. Eksperci obawiali się bowiem, że z powodu zbliżających się wyborów, rząd będzie próbował uniknąć niepopularnych decyzji i ograniczyć cięcia wydatków.
Oznaczałoby to nadmiernie zwiększenie deficytu budżetowego, nawet do ponad 10 miliardów złotych.
Jednak analitycy przestrzegają, że inwestorzy będą wstrzymywać się z odważnymi decyzjami dopóki nowelizacja budżetu nie zostanie przyjęta przez Sejm.
Część z nich uważa, że jeśli odwrót inwestorów na świecie od rynków wschodzących się pogłębi to ryzyko powiększenia skali zniżek w Polsce znacząco wzrośnie.
"Jesteśmy w okolicach dołka i szanse na to byśmy mieli spadać dalej są raczej niewielkie. Złoty się osłabił co może zachęcić zagranicznych inwestorów do kupowania" - powiedziała Benita Mikołajewicz, analityk ING Barings.
Natomiast według Pawła Bogusza, zarządzającego aktywami w TFI DWS, inwestorzy jednak w najbliższych dniach będą wstrzymywali się z zakupami, czekając aż sytuacja się ustabilizuje.
Obawy, że rząd może zwiększyć deficyt o więcej niż 8,6 miliarda złotych, spowodowały, że w ciągu ostatniego tygodnia złoty spadł o 12 procent do dolara i o 14 procent do euro. Tylko w środę rano złoty stracił około czterech procent wobec dolara.
ELEKTRIM LIDEREM SPADKÓW
Liderem zniżek był Elektrim, który stracił 7,9 procent i na zamknięciu kosztował 18,60 złotego, czyli najmniej od pięciu lat.
Zdaniem analityków jest to spowodowane zawirowaniami wokół rady nadzorczej.
"(Poza tym) inwestorzy wciąż nie wiedzą jak do końca będzie sformułowana umowa z Vivendi" - powiedziała Mikołajewicz.
W środę prezes Elektrimu powiedział w wywiadzie dla Reutera, że obawy rynku o to, że sprzedaż telefonicznych aktywów polskiej spółki na rzecz Vivendi Universal nie nastąpi są nieuzasadnione a transakcja powinna zostać zakończona zgodnie z planem, czyli do 31 lipca.
Na środowych spadkach ucierpiały głównie kursy dużych spółek jak PKN Orlen - 1,2 procent i Bank Pekao SA -2,1 procent. TPSA zakończyła notowania na takim samym poziomie jak we wtorek, czyli 16 złotych.
Po porannych spadkach straty odrobiły natomiast KGHM i BRE Bank, kończąc sesję na plusie. Kursy tych spółek wzrosły o odpowiednio 0,6 i 1,0 procent.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))