WARSZAWA (Reuters) - Czwartek przyniósł warszawskiej giełdzie wahnięcie cen w górę wywołane poprawą nastrojów na świecie. Na trwałe wzrosty przyjdzie jednak poczekać, bo wysokie stopy procentowe dławią wzrost gospodarczy i szkodzą wynikom spółek, uważają analitycy.
"Rynek w Polsce pozytywnie zareagował na zachwyt jaki wśród inwestorów wzbudziła redukcja stóp w USA. Generalnie jednak nie ma powodu do optymizmu, bo w Polsce obniżka stóp się odsuwa, co źle wpływa na gospodarkę i wyniki spółek" - powiedział Grzegorz Zaniewski, analityk z IDM Kredyt Banku.
Inflacja liczona rok do roku wzrosła w kwietniu do 6,6 procent z 6,2 procent w marcu. Zdaniem części analityków może odsunąć to w czasie kolejną redukcję stóp procentowych, dając do ręki członkom Rady Polityki Pieniężnej potężny argument przeciw obniżce.
Obecnie najważniejsza stopa rynkowa wynosi 17 procent, a ustalająca ją Rada spotka się w maju dwukrotnie - 21 maja oraz 29-30 maja.
Drogie kredyty i mocny złoty, którego siła wynika z wysokiego oprocentowania polskich instrumentów niekorzystnie wpływają na wyniki przedsiębiorstw.
Największe firmy giełdowe takie jak PKN, TPSA czy Elektrim opublikowały nie najlepsze wyniki skonsolidowane za pierwszy kwartał, co niekorzystnie odbiło się w środę na ich kursach. W czwartek w ciągu sesji odreagowywały spadki, jednak pod koniec notowań o 1,5 procent zwyżkowała jedynie TPSA.
TPSA pomogły też nieco zapewnienia minister skarbu, która oświadczyła, iż jest przekonana, że France Telecom skorzysta z opcji kupna 10 procent TPSA, na co posiadający 35 procent spółki Francuzi nie mieli ostatnio ochoty z powodu dużej różnicy między umówioną wcześniej ceną a wyceną rynkową.
Analitycy są jednak zdania, że na trwalsze wzrosty na warszawskiej giełdzie przyjdzie jeszcze poczekać - stopy procentowe powinny spaść znacząco pobudzając wzrost gospodarczy i pozytywnie wpływając na wyniki spółek.
"Do trwałych wzrostów potrzebny jest duży kapitał zagraniczny. Same fundusze emerytalne nie pociągną rynku do góry, mogą jedynie dać sygnał do wzrostów" - powiedziała Ewa Radkowska, portfolio manager z ING BSK Asset Management.
"Duże zagraniczne pieniądze nie przyjdą do Polski dopóki nie przekonają się, że jest szansa na odbicie gospodarcze i znaczące obniżki stóp. Inwestorów zagranicznych odstrasza też silny złoty" - dodała.
((Marcin Gocłowski, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))