Na GPW trwa przeciąganie liny

KZ
opublikowano: 2009-07-21 09:25

Spadek głównego indeksu na początku sesji nie jest niespodzianką. Ale kupujący nie składają broni, dlatego skala przeceny nie jest duża. Wśród mniejszych spółek wyróżnia się BBI Development.

Wczoraj „ogon” zamachał „psem” (czyli zachowanie rynku kontraktów zdtereminowało wydarzenia na rynku kasowym), co na naszej giełdzie jest raczej regułą niż wyjątkiem. Dziś natomiast przed otwarciem byki miały solidny argument do dalszych zakupów w postaci bardzo dobrych nastrojów na rynkach zagranicznych. Wzrostami zakończyły się wczoraj notowania na Wall Street, dziś podobnie finiszowano w Tokio (ale już nie w Hong Kongu). Chęć realizacji zysków jednak przeważyła, choć tuż po starcie sesji bilans rosnących i spadających walorów w portfelu WIG20 był remisowy. Na wartości indeksu ciążą głównie banki (poza Getinem).

Wydaje się, że po takim rajdzie, jak wczoraj, dziś przynajmniej w pierwszej fazie sesji trwać będzie przeciąganie liny i wzajemne „badanie się” inwestorów, stojących po obu stronach rynku. Ponieważ od rana lekko umacnia się dolar (co zwykle jest sygnałem schłodzenia na rynkach akcji, bo maleje apetyt na ryzyko), można oczekiwać, że sprzedający będą na koniec dnia w przewadze.

Pod względem obrotów początek dzisiejszej sesji jest zdecydowanie lepszy, niż wczoraj, a bariera 100 mln zł pękła już po niespełna 20 minutach (wczoraj potrzeba było dwa razy więcej czasu).

Wśród największych spółek na krawędzi spadku balansuje Bioton. „GGP” straszy, że popyt na insulinę, produkowaną przez spółkę, może się istotnie zmniejszyć po tym, jak na listę leków refundowanych trafią tzw. analogi. Nowa lista ma już obowiązywać od początku sierpnia. Przedstawiciele Biotonu nie skomentowali jednak sprawy.

Na sesjach od 13 do 17 lipca prezes spółki Maciej Sosiński sprzedał pakiet 79 tys. akcji, o wartości 120 tys. zł.

Większy pakiet (bo stanowiący 1,7 proc. kapitału spółki) PEP-u sprzedało też PZU AM. Po transakcji udział funduszu w akcjonariacie firmy spadł do 9,92 proc.

Akcje sprzedawał też jeden z wiodących akcjonariuszy Plast-Boksu – Franciszek Preis. Jego udział w głosach na WZA (część posiadanych akcji ma status uprzywilejowanych) zmniejszył się z 10,5 o 9,5 proc.