Na handlu koncesjami traci budżet państwa
Aby szybko załatwić koncesję na międzynarodowy transport drogowy, wystarczy zainwestować 30-50 tys. DEM (60-100 tys. zł). Ta suma przypadnie do podziału sprzedawcy koncesji oraz firmie leasingowej, która wyleasinguje samochód ciężarowy razem z koncesją. Traci jednak na tym budżet państwa.
Na międzynarodowy transport drogowy konieczna jest koncesja, wydawana przez resort transportu. Liczba koncesji określają umowy Polski z konkretnymi państwami. Wszystkie możliwe koncesje zostały już porozdzielane. Dlatego jest na nie duże zapotrzebowanie na rynku. Obecnie na legalne uzyskanie koncesji w Biurze Obsługi Transportu Międzynarodowego (przy MTiGM) czeka się 2-3 lata. Opłata wynosi 8 tys. zł.
Jednak są sposoby na szybkie i opłacalne załatwienie koncesji na rynku wtórnym. Można ją po prostu kupić za 30-50 tys. DEM. Dzięki pośrednictwu firmy leasingowej wydatki są wliczane w raty leasingowe, a te można odliczać od podstawy opodatkowania.
Komu koncesję
Handel koncesjami jest niezgodny z prawem, uważają prawnicy. Nie pozwala na to już sama istota decyzji administracyjnej, jaką jest koncesja. Sytuacja jest bardziej skomplikowana. Ustawa o międzynarodowym transporcie drogowym mówi, iż odstępowanie koncesji osobom trzecim jest zabronione. Ta sama ustawa zawiera jednak sprzeczny przepis, który w trzech przypadkach pozwala na takie praktyki.
Proces „przekazywania” koncesji, w którym uczestniczy BOTM, nie budziłby wielkich kontrowersji, gdyby nie zasady udziału w nim niektórych firm leasingowych.
Wygląda to następująco. Producent lub importer samochodu ciężarowego sprzedaje go pośrednikowi, który ma możliwość załatwienia koncesji od firmy, która chce ją odsprzedać. Pośrednik podejmuje działania zmierzające do przeniesienia koncesji z firmy posiadającej ją (sprzedawcy) i kontaktuje się z BOTM. Tam szybko sprawę załatwia się za opłatą 4 tys. zł. Następnie pośrednik odsprzedaje samochód firmie leasingowej. Samochód, na który już jest koncesja, firma leasingowa daje w leasing nabywcy. Różnica między faktyczną ceną samochodu a jego wartością wraz z koncesją wynosi 30-50 tys. DEM. Leasingobiorca, który uiścił tę kwotę, jednak tych pieniędzy nie traci. Cena za leasing samochodu z opłatą za koncesję jest dzielona na raty leasingowe. Prawo pozwala leasingobiorcy wliczać raty leasingowe w koszty uzyskania przychodu, czyli w ten sposób pomniejszać podstawę opodatkowania.
— Handel koncesjami to zło konieczne. Wykorzystywany jest tu kruczek prawny, ale obecnie nie ma innego sposobu na uzyskanie koncesji na międzynarodowy transport drogowy — mówi pragnący zachować anonimowość prawnik jednej z firm transportowych.
— Nowych koncesji już nie przybywa, zaś te, które mogły być udzielone, dawno już zostały wydane. Doprowadziło to do obrotu koncesjami i to za przyzwoleniem BOTM, w którym znajdują się specjalne formularze na zrzekanie się koncesji na rzecz innego podmiotu — wyjaśnia Marcin Bąk z firmy Volksbank Leasing z Wrocławia.
Zastrzega jednak, że jego firma nie stosuje takich praktyk. Wskazuje jednak, że niektóre leasingowe firmy dolnośląskie tak robią. Pojawiła się nawet oficjalna oferta leasingu ciągnika siodłowego z koncesją na Niemcy.
Same zyski
Na obrocie koncesjami zarabiają przede wszystkim ich sprzedawcy oraz firmy leasingowe. Za załatwienie koncesji otrzymują wielokrotnie wyższą cenę (30-50 tys. DEM) niż na rynku pierwotnym.
— Tę opłatę nazwałbym promocją samochodu, a nie łapówką. Wiadomo, że taki samochód przyniesie dochód w krótkim czasie. Obrót koncesjami w tym przypadku to nic innego jak zaoferowanie klientowi standardu, który pozwoli zarobić na raty leasingowe za samochód — twierdzi anonimowy rozmówca.
Grzegorz Komorowski, prezes firmy Roko-Trans, potwierdza praktykę pośredniczenia firm leasingowych w handlu koncesjami.
— Pomagają one sfinansować przeniesienie koncesji na dany samochód — mówi Grzegorz Komorowski.
— Lepiej zapłacić i szybko mieć koncesję niż czekać 2-3 lata. Jest niezgodne z prawem. Jeśli zainteresują się tym urzędy skarbowe, to mogą ukrócić ten proceder — mówi anonimowy rozmówca.
Okiem eksperta
Kncesjonowanie wynika z art. 6 ustawy o międzynarodowym transporcie drogowym (mtd).. Obszary podlegające koncesji są enumeratywnie wyliczone w art. 14 §1 ustawy prawo działalności gospodarczej (pdg). Tam nie ma mowy o koncesjach na mtd. Jednak wprowadzono je na podstawie art. 14 § 2 pdg, wykorzystując zapis o „względach bezpieczeństwa państwa”.
Art. 10 ust. 3 ustawy o mtd stanowi, iż koncesji nie można odstępować osobom trzecim. W wyroku SN z 8 maja 1998 r. czytamy: „koncesja ma charakter publicznoprawnego uprawnienia podmiotowego i z tej przyczyny co do zasady wyłączona jest z obrotu cywilnoprawnego” [III NR 34/98, OSNAP 1999/5/157]. Podobnie stwierdził NSA w wyroku z 30 grudnia 1997 r. : „uprawnienie do wykonywania międzynarodowego transportu drogowego wynikające z koncesji jest niezbywalne” [I S.A./Kr 770/97].
Mimo restrykcyjnej zasady niezbywalności koncesji, ustawa o mtd przewiduje trzy sytuacje, kiedy koncesje można przenieść na inny podmiot. Następuje tu więc sprzeczność przepisów. Zniesienie fikcyjnych ograniczeń przyczyniłoby się do zlikwidowania lub przynajmniej ograniczenia korupcyjnego procederu „udzielania” koncesji, a de facto kupczenia nimi, z udziałem ministerialnych urzędników.
Robert Smoktunowicz
adwokat, wspólnik w firmie prawniczej Smoktunowicz & Falandysz