Na horyzoncie nie widać hossy

Paweł Ropiak XTB
opublikowano: 2015-07-14 22:00

Po poniedziałkowym optymizmie na europejskich parkietach nie ma już śladu

Po poniedziałkowym optymizmie na europejskich parkietach nie ma już śladu, a na pierwszy plan wysunęło się nie tylko to, czy zwyżki powrócą, ale także to, czy są ku temu fundamentalne powody. Rajd, zapoczątkowany w październiku 2014 r., miał swoje źródło w dobrej koniunkturze na Wall Street, polityce Europejskiego Banku Centralnego, który sprowadził koszt pieniądza do rekordowo niskiego poziomu oraz uruchomieniu programu QE w strefie euro. Wystarczyło na przełomie 2014 i 2015 r. w ciemno kupować np. niemieckie czy francuskie akcje i cieszyć się z zysków. Teraz nadeszła korekta i trudno uwierzyć, że wywołały ją tylko obawy o grexit. Grecka gorączka była, owszem, impulsem do przeceny, ale czy rynek mógłby rosnąć jeszcze raz w podobnym tempie do wcześniejszego z powodów, które już de facto są w cenach?

Główny obiekt zainteresowania inwestorów — niemiecki DAX — od kwietnia tego roku spadł z ponad 12400 pkt. do 10690 pkt. Po greckim „rajdzie ulgi” sporo technicznych oporów zostało przełamanych, ale rynek dotarł do innych i to właśnie przy nich dynamika zwyżki osłabła.

Polska giełda prawie w ogóle nie korzysta na rozwiązaniu greckiego kryzysu, a problemy rodzimych banków (obecne i nadchodzące) skutecznie uniemożliwiają kontynuację zwyżki WIG20. To szczególnie zastanawiające w kontekście znacznie lepszych danych makro z Polski niż tych ze strefy euro.

WIG20 spadał wczoraj o 0,4 proc., DAX rósł o 0,1 proc., a CAC40 o 0,5 proc. Ponad kreską toczył się też handel na początku sesji w USA. Słabe dane o amerykańskiej sprzedaży detalicznej za czerwiec to wystarczający powód, by Fed przełożył podwyżki stóp procentowych na grudzień. Tym samym Wall Street tańczy, póki gra muzyka. © Ⓟ