Na ile oddalają się pieniądze z KPO

opublikowano: 08-08-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Konflikt Warszawy i Brukseli ponownie mocno się zaostrzył. Różnice w stanowiskach nie są jednak na tyle duże, by wykluczyć porozumienie w przyszłości.

Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO), zapewniający Polsce ok. 120 mld zł z UE na transformację energetyki i transportu oraz cyfryzację kraju, zaczął się mocno oddalać. Obie strony – Komisja Europejska i polski rząd – usztywniły ostatnio stanowiska. KE stwierdziła, że wprowadzona w lipcu ustawa zmieniająca organizację systemu dyscyplinarnego sędziów nie spełnia wymogów zawartych w umowie z polskim rządem. Polskie władze, ustami Jarosława Kaczyńskiego, odpowiedziały w poniedziałek, że nie mają zamiaru wykonać już żadnych zmian i czują się oszukane przez UE. Konflikt na linii Warszawa-Bruksela się zaostrza.

W związku z tym istotne są trzy pytania. Kto ma rację? Czy pieniądze z KPO, stanowiące istotny punkt w planach rozwojowych kraju, zostaną odcięte? Jakie byłyby konsekwencje braku realizacji KPO?

Kto ma rację? W ujęciu stricte prawnym prawdopodobnie Komisja Europejska (nie jestem prawnikiem, mogę jedynie korzystać z opinii innych), choć spór wykracza poza interpretację litery prawa. Umowa w sprawie KPO zawierała sześć kamieni milowych dotyczących zmian w sądownictwie, które Polska miała wypełnić w pierwszej połowie 2022 r. Te sześć wymogów zostało wprowadzonych w życie nową ustawą, ale w sposób, który zostawia bardzo wiele wątpliwości lub wręcz narusza intencje umowy w sprawie KPO. W tabeli dokonałem zestawienia wymaganych zmian i wprowadzonych przepisów, korzystając z analizy Patryka Wachowca z Forum Odpowiedzialnego Rozwoju. Najlepszy przykład to punkt 4. Komisja Europejska wymagała, by polscy sędziowie nie mogli być karani za badanie, czy inni sędziowie zostali powołani w sposób zapewniający bezstronność i niezawisłość. Chodzi oczywiście o to, aby sędziowie mogli kwestionować niezależność innych sędziów powołanych przez Krajową Radę Sądownictwa, której kompetencje kwestionuje Trybunał Sprawiedliwości UE. Polska ustawa stwierdza, że jeden sędzia może badać okoliczności powołania innego, ale że nie może być to jedyna przesłanka do oceny niezależności. Czyli wymóg niby jest spełniony, ale jednak nie do końca.

Przy dobrej woli można byłoby te wątpliwości zapewne potraktować łagodnie. Najwyraźniej jednak na tym etapie sporu takiej woli brakuje. Komisja Europejska chce jak najmocniej odwrócić zmiany w polskim sądownictwie, polski rząd chce je jak najbardziej utrzymać. To nie jest tylko kwestia oceny litery prawa. To walka na precedensy.

Czy temat KPO jest dla Polski zamknięty? Maleje szansa, że dostaniemy pieniądze w tym roku, ale sądzę, że możliwość ich otrzymania wciąż jest otwarta. Rząd bardzo chce otrzymać te pieniądze. Warto zauważyć, że w dniu, w którym ukazał się wojowniczy wobec UE wywiad z Jarosławem Kaczyńskim, sąd przywrócił do pracy Igora Tuleyę, sędziego zawieszonego przez zlikwidowaną Izbę Dyscyplinarną. Obóz władzy próbuje stosować taktykę wojowniczej retoryki i pokojowych działań faktycznych (nie podejmuję się odpowiedzi, jak to się stało, że sędziowie realizują plany rządowe). Kłopot polega na tym, że w samym rządzie są różne obozy. Już po południu sędzia Tuleya został… ponownie zawieszony przez innego sędziego, jakby ktoś za kulisami toczył walkę o to, na ile Polska powinna ustępować UE. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Zakładam, że rząd potrzebuje pieniędzy z UE tak bardzo, że zrobi wszystko, by je dostać.

Jakie będą konsekwencje, jeżeli nie dostaniemy pieniędzy? Pomijam tutaj zwykłą i prostą kalkulację, według której otrzymanie transferu w wysokości 6 proc. PKB jest lepsze niż jego nieotrzymanie. Skupię się na dwóch istotnych konsekwencjach makroekonomicznych. Po pierwsze, trudniej będzie Polsce przeprowadzić bardzo trudną i wymagającą finansowo transformację energetyki w kierunku zwiększenia źródeł odnawialnych. Jest to proces bardzo drogi, a kraje Europy zachodniej są zdeterminowane, by go przyspieszyć. Jeżeli w tym procesie zostaniemy w tyle, możemy zacząć tracić konkurencyjność. Po drugie, i może ważniejsze, brak KPO otworzy polityczną puszkę Pandory, która może zniszczyć więzy łączące Polskę z UE. Unia będzie w ciągu najbliższej dekady wprowadzać nowe unijne podatki, które zapewnią spłacanie długów zaciągniętych w imieniu UE na finansowanie programów rozwojowych typu KPO. W oczywisty sposób Polska nie będzie chętna, by płacić za program, w którym nie uczestniczyła i trudno będzie przekonać wyborców, by było inaczej. Gdy skończy się intensywny napływ funduszy UE z tradycyjnego budżetu, takie konflikty finansowe mogą stworzyć grunt pod rozstanie się Polski z Unią.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski

Polecane