Na import możemy wydać aż 1,5 mld zł

Maciej Zbiejcik
19-12-2003, 00:00

Za 3-4 miesiące może zabraknąć zboża. Nieunikniony wydaje się więc dalszy wzrost jego cen, a to oznacza poważne kłopoty firm spożywczych.

Z szacunków ekspertów wynika, że w kraju brakuje około 3,2 mln ton ziarna, by spełnić zapotrzebowanie rynku w sezonie 2003/04. Już teraz mówi się o konieczności sprowadzenia 2,7 mln ton zbóż, co może kosztować ponad 1,5 mld zł.

Będzie jeszcze drożej

Niedostateczna podaż, która utrzymuje się na rynku, powoduje, że zboże jest coraz droższe. Ceny pszenicy dochodzą do 700 zł/t, a żyta przekraczają 500 zł/t. Ale może być jeszcze drożej.

— Niewykluczone, że w styczniu ceny zbóż mogą trochę się obniżyć. Jednak już w kolejnych miesiącach — mogą wzrosnąć. Na przełomie lutego i marca pszenica może kosztować 750 zł/t. Nie należy mieć złudzeń, że uratuje nas import, bo za granicą ziarno jest jeszcze droższe — mówi Piotr Beśka z Eternus Brokers, firmy handlującej ziarnem.

Tymczasem lada dzień rząd powinien uruchomić bezcłowy kontyngent na 600 tys. ton ziarna. Spore nadzieje wiążą z nim firmy paszowe.

— Poszukujemy ziarna za granicą i jak tylko będzie to możliwe, uruchomimy import. Obecnie w grę wchodzi sprowadzenie głównie kukurydzy. Importowane ziarno wykorzystalibyśmy na własne potrzeby, a jak sytuacja pozwoli, to także na handel — mówi Andrzej Budziński, prezes Rolimpexu.

Znaleźć tanie zboże za granicą wcale nie będzie łatwo. W Europie Zachodniej bardzo ciężko kupić pszenicę poniżej 750 zł/t. Równie drogie ziarno jest w Stanach Zjednoczonych. Na tym rynku wysokie ceny dyktują Chińczycy, którzy są głównym odbiorcą amerykańskich zbóż. Jednak importerzy cały czas penetrują zagraniczne rynki w poszukiwaniu taniego ziarna.

— O zdobyciu taniej pszenicy możemy zapomnieć. Niewykluczone, że dobrą alternatywą byłoby znalezienie niedrogiej kukurydzy czy żyta. Obecnie atrakcyjnie wygląda oferta białoruska. Tamtejsze żyto można by sprowadzić za około 400 zł/t, podczas gdy w kraju jest droższe prawie o 100 zł. Opłacalny może okazać się także import amerykańskiej kukurydzy, która kosztuje 100 USD/t — podkreśla jeden z brokerów towarowych.

Sytuacja na rynku zbóż mogłaby się poprawić nawet bez rozpoczęcia importu. Jednak najpierw trzeba przekonać posiadaczy ziarna, by przestali je przetrzymywać.

— Większość wstrzymuje się z jego sprzedażą, licząc na dalszy wzrost cen. Są również firmy, które sprzedaż odkładają na przyszły rok, by w ten sposób uniknąć płacenia wyższych podatków — uważa Andrzej Budziński.

Skazani na bankructwo

Wysokie ceny ziarna najbardziej doskwierają branży drobiarskiej.

— Sądzę, że kolejne 4-5 miesięcy będą ciężkie. Pasze mogą zdrożeć około 5 proc. Tymczasem hodowcy kurczaków już od dwóch miesięcy produkują na pograniczu opłacalności. Najbliższe miesiące szczególnie trudne będą dla hodowców nie powiązanych z dużymi zakładami. Niewykluczone, że najsłabsi mogą nie przetrwać — uważa Piotr Kulikowski, prezes Indykpolu.

Podobne problemy mają hodowcy trzody. Wysokie ceny pasz mogą pogrążyć wielu z nich.

— Szczególnie trudne dla nich może okazać się pierwsze półrocze. Najmniejsi będą się wykruszać. Trudna sytuacja może jednak nam sprzyjać w pozyskaniu kolejnych kontrahentów dostarczających surowiec — twierdzi Maciej Duda, dyrektor generalny ZM Duda.

Zakłady mięsne liczą jednak na zdecydowany wzrost cen wieprzowiny w przyszłym roku. Jednocześnie sygnalizują, że obecnie ceny sięgnęły dna.

— To wszystko będzie nakręcało wzrost cen. W 2004 r. w kraju notowania wieprzowiny mogą skoczyć nawet o 20 proc. — mówi Bogusław Miszczuk, szef ZM Sokołów.

Zaradne paszarnie

Kolejnym sektorem, który cierpi z powodu wysokich cen zbóż, są producenci pasz. Drożejące ziarno obniża ich marże.

— Trudna sytuacja na rynku zbóż powoduje, że opłacalność produkcji pasz nie jest najlepsza. Próbujemy to rekompensować sprzedażą wcześniej nabytego ziarna po dużo niższych cenach — ocenia prezes Rolimpexu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Na import możemy wydać aż 1,5 mld zł