Na liście Robinsona jest tylko 250 nazwisk

Marlena Kaczmarek
opublikowano: 2000-12-20 00:00

Na liście Robinsona jest tylko 250 nazwisk

Prowadzona przez Stowarzyszenie Marketingu Bezpośredniego (SMB) Lista Robinsona, jest systemem opracowanym z myślą o osobach, które nie chcą otrzymywać materiałów reklamowych. Skuteczność listy jest jednak hamowana przez brak rejestracji przez Biuro Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Listę Robinsona, zwaną też Mail Preferences System, Stowarzyszenie Marketingu Bezpośredniego prowadzi od 1996 roku. Lista pozostaje w bezpośrednim związku z kodeksem etycznym przyjętym przez SMB. Osoby, których nazwiska figurują na liście, nie otrzymują promocyjno-reklamowych przesyłek od członków SMB. Firmy należące do SMB, mają bezwzględny obowiązek usunąć dane Robinsonów zarówno z własnych baz danych osobowych, jak i z list zewnętrznych, które wykorzystują.

— Regulamin Listy Robinsona pozostaje w zgodzie z duchem i przepisami ustawy o ochronie danych osobowych z 1997 roku i jest aktem wyprzedzającym inicjatywę ustawodawczą. Samo stowarzyszenie prowadzi listę adresową firm, którą wykorzystuje w celu realizacji swej misji, jaką jest działanie na rzecz rozwoju marketingu bezpośredniego zgodnie z obowiązującym prawem i zasadami etyki zawodowej. Dla firm stosujących techniki marketingu bezpośredniego jest ważne, aby wysyłki promocyjno-reklamowe trafiały do osób, które tego oczekują. Każdy wysłany materiał promocyjny stanowi przecież określony koszt. Zatem przestrzeganie zasad ochrony prywatności leży zarówno w interesie konsumentów, jak i firm nawiązujących zindywidualizowany kontakt z klientami oraz wykorzystujących bazy danych — twierdzi Monika Zarzycka, dyrektor generalny Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego.

Wiek niemowlęcy

Listy Robinsona, prowadzone przez lokalne stowarzyszenia marketingu bezpośredniego, od dawna funkcjonują w większości państw Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych. Jednak w krajach Europy Zachodniej liczba wpisów waha się od 100 do 500 tysięcy. Tymczasem na liście prowadzonej przez polskie SMB widnieje zaledwie 250 nazwisk. Rozwój listy hamuje to, że do tej pory (mimo zgłoszenia) dokument nie został zarejestrowany przez Biuro Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Za i przeciw

Mimo że Lista Robinsona mogłaby przyczynić się do rozwoju polskiego marketingu bezpośredniego, jest ona jednak różnie oceniana przez firmy zrzeszone w SMB.

Zdaniem Katarzyny Chęckiewicz, kierownika działu marketingu Telemedia, Lista Robinsona jest potrzebna nie tylko dlatego, że ogranicza koszty związane z przesyłaniem materiałów, których nikt nie czyta. Przede wszystkim jej przestrzeganie buduje pozytywny wizerunek uczciwej firmy, która przesyłając materiały, nie jest nachalna wobec odbiorców.

Znaczenia Listy Robinsona nie potwierdza natomiast Marek Popławski z Bakker Polska.

— Lista nie zawiera aż tak dużo nazwisk, aby dla firmy takiej jak moja, wysyłającej za jednym razem 15 tys. przesyłek, usunięcie Robinsonów było znaczącą oszczędnością. Ponadto uwzględnienie takich osób w naszych własnych bazach danych, lub bazach kupowanych od firm zewnętrznych, wiąże się z dodatkową pracą. Lista Robinsona stanowi też ograniczenie dla naszych klientów, którzy kupują od nas bazę danych — twierdzi Marek Popławski.