Na mądrości tłumu można zarobić

opublikowano: 09-11-2015, 22:00

Pomysły i pomoc mas mogą przysłużyć się biznesowi, i to tanim kosztem. Z takiej pomocy coraz częściej korzystają także małe firmy

Swego czasu Lay’s, zamiast wprowadzić nowy smak chipsów do oferty po przeprowadzeniu odpowiednich badań rynku, postanowił wyręczyć się klientami. W ramach kampanii „Wymyśl nowy smak” każdy mógł zaproponować wymyśloną przez siebie opcję. Pomysł, który najbardziej spodobał się organizatorowi, został wdrożony, natomiast jego autor w nagrodę otrzymał 1 proc. ze sprzedaży nowego smaku, minimum 50 tys. zł.

— Również małe firmy stać na to, aby w pewnym ograniczonym   terytorialnie lub demograficznie zakresie wykorzystać „masową mądrość”. Można na przykład   zlecić zadanie polegające na zidentyfikowaniu wszystkich miejsc w danej miejscowości, w   których sprzedaje się dany produkt — mówi Radosław Jeż, założyciel i prezes   Skilltelligence, platformy crowdsourcingowej.
Zobacz więcej

KAŻDEGO NA TO STAĆ:

— Również małe firmy stać na to, aby w pewnym ograniczonym terytorialnie lub demograficznie zakresie wykorzystać „masową mądrość”. Można na przykład zlecić zadanie polegające na zidentyfikowaniu wszystkich miejsc w danej miejscowości, w których sprzedaje się dany produkt — mówi Radosław Jeż, założyciel i prezes Skilltelligence, platformy crowdsourcingowej. ARC

Podobne metody przy szukaniu pomysłów, np. na sposób pakowania czy wielkość opakowań swojego asortymentu, wykorzystuje Procter & Gamble. Podobno idee klientów zawiera przeszło 50 proc. produktów z oferty firmy. Natomiast w Polsce bank BZ WBK uruchomił specjalną platformę bankpomyslow.bzwbk.pl, gdzie klienci mogą proponować rozwiązania na ulepszenie usług banku.

W tłumie siła

Te i wiele innych firm już dawno zauważyło, że taniej i bardziej skutecznie można uzyskać pewne dane, angażując w tym celu nie specjalistów, ale… zwykłych obywateli. Skoro outsourcing, czyli delegowanie różnego rodzaju zadań do wyspecjalizowanych w danym segmencie podmiotów, może być opłacalnym rozwiązaniem, to zaangażowanie rzeszy obywateli opłaca się jeszcze bardziej, a może być równie korzystne. Przy tym z crowdsourcingu nie korzystają jedynie korporacje.

— Również małe firmy stać na to, aby w pewnym ograniczonym terytorialnie lub demograficznie zakresie wykorzystać „masową mądrość”. W przypadku naszej platformy można na przykład zlecić zadanie polegające na zidentyfikowaniu wszystkich miejsc w danej miejscowości z pieczywem. Dzięki stworzeniu takiej mapy drobny przedsiębiorca będzie mógł lepiej wybrać miejsce dla nowego punktu handlowego.

Natomiast proste, ale precyzyjne pytanie ankietowe może być ograniczone na przykład do 100 odpowiedzi, dzięki czemu usługa będzie dostępna nawet dla mikroprzedsiębiorcy — tłumaczy Radosław Jeż, założyciel i prezes Skilltelligence, platformy crowdsourcingowej. Z usług platformy skorzystała np. firma konsultacyjna, która musiała w bardzo krótkim czasie sprawdzić, jak w aptekach i innych punktach oferujących parafarmaceutyki w całej Polsce prezentowana jest oferta kilku producentów. W ciągu kilku godzin dostała informacje z ponad 100 punktów w różnych miejscowościach.

Pierwszy kontakt z crowdsourcingiem zachwycił także Andrzeja Wolskiego, właściciela firmy Kontekst, która zatrudnia ok. 35 osób. — Zadanie, które zaproponowaliśmy, polegało na sprawdzeniu wykonawców pewnej usługi w różnych miejscach. Byłem zaskoczony tym, jak szybko uzyskaliśmy potrzebne dane — w ciągu zaledwie kilku godzin! Bardzo zależało nam na czasie, a przy normalnym procesie zajęłoby nam to miesiąc, natomiast szacowałem, że w przypadku crowdsourcingu potrwa minimum 2-3 dni. W dodatku koszt okazał się dużo niższy.

W projekcie wzięło udział kilkadziesiąt osób, a całość kosztowała nas 500 zł, podczas kiedy normalnie za podobną akcję zapłacilibyśmy co najmniej kilka razy więcej. Jesteśmy też zadowoleni z wyników, które są na bardzo wysokim poziomie. Niewiele pracy trzeba było włożyć w ich przetworzenie — opowiada Andrzej Wolski.

Dużo możliwości

Crowdsourcing można wykorzystywać na wiele sposobów. — Sprawdzi się w każdym obszarze działalności biznesowej — od tworzenia koncepcji nowych produktów i usług po ich promocję oraz sprzedaż — zapewnia Natalia Strzyżewska, z grupy Blue Media, firmy, która założyła platformę crowdsourcingową na swoje potrzeby, ale nie tylko.

To doskonała metoda, żeby w błyskawiczny sposób uzyskać choćby dostęp do informacji o tym, czy i w jakiej cenie produkty firmy są oferowane w różnych zakątkach Polski, zweryfikować, czy agencja reklamowa odpowiednio wywiązuje się z umowy i na czas rozdystrybuowała materiały promocyjne.

— Dostajemy zlecenia polegające na ocenie atrakcyjności nowego opakowania czy okładki nowej edycji pisma, a także związane z wcieleniem się współpracujących z nami tysięcy wykonawców w rolę „tajemniczego klienta”, który sprawdza, jaki środek przeciwbólowy jest sugerowany przez farmaceutów — mówi Radosław Jeż.

Jego zdaniem, każde zadanie, które da się opisać stosunkowo prostą instrukcją i sprawić, aby zainteresowało odpowiednio dużą grupę ludzi, można w większym lub mniejszym stopniu oprzeć na „tłumie”. — Dobór tematów jest nieograniczony i zależy od firmy, jej kreatywności oraz celów, jakie dzięki crowdsourcingowi zamierza osiągnąć. Poprzez realizacje takich projektów firma może też angażować klientów w budowę marki i związywać ich z nią, a także pozyskiwać nowe grupy klientów czy też zwiększać swoją rozpoznawalność i pozycję na rynku — twierdzi Rafał Żmuda z firmy Sprinet Polska, platformy wspierającej m.in. crowdsourcing innowacji.

Na oczach konkurencji

Z crowdsourcingiem wiążą się jednak także pewne ryzyka, choćby takie, że zlecenie nie zostanie w rzeczywistości wykonane.

— Jakość czy w ogóle wykonanie takiej pracy mogą być problemem przy tego typu projektach. Dlatego trzeba zadbać o takie sformułowanie zadania, które pozwoli jednocześnie zweryfikować poprawność jego wykonania. Nasze zadanie przygotowaliśmy tak, żeby nie było możliwości dokonania oszustwa — podzieliliśmy je na cztery etapy, a potwierdzeniem wykonania było zdjęcie — opowiada Andrzej Wolski. Ponadto zadanie albo wynagrodzenie za nie musi motywować odpowiednią liczbę osób do jego wykonania.

— Czasami zdarza się, że zbyt skomplikowane lub nudne zadanie bądź też zbyt niskie wynagrodzenie, a niekiedy nawet brzydka pogoda powodują, że liczba odpowiedzi w danym czasie jest niesatysfakcjonująca i nie dostarcza odpowiedniej informacji. Wtedy pozostaje powtórzenie projektu na innych warunkach lub wykorzystanie innego narzędzia badawczego — mówi Radosław Jeż.

— Pewnym zagrożeniem w przypadku crowdsourcingu jest także ujawnienie wrażliwych danych i wskazanie słabych obszarów działalności firmy — zauważa Rafał Żmuda. W końcu przedsiębiorca wystawia swoją ofertę publicznie. Jest więc spore prawdopodobieństwo, że również konkurencja będzie miała tutaj wgląd i dzięki temu pozna nie tylko strategię firmy, ale również ciekawe pomysły rozwiązań, zgłaszane przez uczestników akcji crowdsourcingowej. Crowdsourcing wiąże się także z ryzykiem osłabienia wizerunku firmy w sytuacji, kiedy projekt się nie powiedzie.

Niewielki koszt

Sposób pozyskiwania informacji za pomocą „tłumu” zyskuje jednak coraz większą popularność. Wiele dużych, międzynarodowych korporacji na stałe włączyło go do swojego zestawu narzędzi, a małe firmy zauważają powoli jego potencjał. Przy tym korzystanie z takich rozwiązań staje się dla nich prostsze, dzięki temu, że powstaje coraz więcej platform, które zajmują się przeprowadzaniem akcji crowdsourcingowych.

— Klient platformy sam albo z pomocą naszych konsultantów w kilka-kilkanaście minut przygotowuje instrukcję z zadaniem do wykonania, określa interesującą go grupę odbiorców, czas trwania, budżet i inne parametry. W chwili uruchomienia zadania tysiące osób są informowane za pomocą aplikacji mobilnej w swoich smartfonach, że mogą zarobić określoną kwotę za wykonanie danej operacji — mówi Radosław Jeż.

Korzyści odnoszą obie strony — konsumenci w krótkim czasie mogą zarobić parę złotych, a przedsiębiorca sprawnie uzyskuje potrzebne dane, bez potrzeby zatrudniania np. firm badawczych.

— Firma ma dostęp do spływających informacji w czasie rzeczywistym, a po zakończeniu projektu otrzymuje szczegółowy raport z realizacji zawierający zarówno dane merytoryczne, jak i statystyczne o tym, kto wykonał zadania — dodaje Radosław Jeż. Koszt zleceń dla uczestników takich crowdsourcingowych akcji jest bardzo różny i zależy od czasochłonności oraz stopnia skomplikowania. Najprostsze zadania ankietowe, które można zrealizować gdziekolwiek i w dowolnym czasie, to kwestia kilku złotych.

Najbardziej skomplikowane, które wymagają poświęcenia dłuższego czasu, specyficznych umiejętności, a czasem także inwestycji w postaci chociażby kupienia biletu autobusowego, są wyceniane indywidualnie. Trzeba znaleźć odpowiednią stawkę gwarantującą satysfakcjonującą liczbę odpowiedzi w odpowiednio krótkim czasie. Do tego, z perspektywy zlecającego zadanie, trzeba jeszcze doliczyć koszt korzystania z platformy crowdsourcingowej. — Jest on uzależniony głównie od oczekiwanego zakresu funkcjonalności i może wynieść 6-20 tys. zł rocznie — mówi Rafał Żmuda.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy