Na naukę nigdy nie jest za późno

Dorota Czerwińska
opublikowano: 26-08-2011, 00:00

Studia podyplomowe to szansa na zdobycie nowej wiedzy, zawodu, na rozwój osobisty. I możliwość poznania ciekawych ludzi, zawarcia znajomości.

Wejście w piątą dekadę życia powinno być zachętą do podjęcia studiów podyplomowych

Studia podyplomowe to szansa na zdobycie nowej wiedzy, zawodu, na rozwój osobisty. I możliwość poznania ciekawych ludzi, zawarcia znajomości.

"Puls Biznesu": Średnia wieku na studiach podyplomowych to 30 lat. Dlaczego starsi, 40-, 50-latkowie rzadziej się dokształcają?

Dr Piotr Pilch z Akademii Leona Koźmińskiego: To prawda, na studiach podyplomowych najwięcej jest trzydziestolatków, a właściwie trzydziestolatek, szczególnie w dziedzinie zarządzania zasobami ludzkimi, którą się zajmuję. Z przykrością muszę stwierdzić jako mężczyzna, że to panie są bardziej zainteresowane inwestowaniem w swój rozwój zawodowy. Ta prawidłowość nie dotyczy tylko HR.

Mężczyźni już wszystko wiedzą?

Często przeceniają poziom swoich kompetencji, są zbyt pewni tego, że same ich zdolności wystarczą do wypełniania aktualnej roli zawodowej i dobrych perspektyw na przyszłość.

Czterdziesto- i pięćdziesięciolatkowie nie za wcześnie rezygnują z możliwości rozwoju?

Zdecydowanie tak. Wkroczenie w piątą dekadę życia nie powinno być barierą, ale zachętą do podjęcia studiów podyplomowych. Środek życia zawodowego to dobry moment na postawienie sobie pytań: co dalej, czy kontynuować dotychczasową drogę, czy spróbować ją zmienić, czego jeszcze mogę dokonać na polu zawodowym? Studia podyplomowe to niezgoda na doemerytalną zawodową pasywność, zastrzyk energii. Są umysłowymi ćwiczeniami, bo jak inaczej nazwać rozwiązywanie studiów przypadku, testy, prace zaliczeniowe czy projekty dyplomowe. To rewitalizujący wysiłek, który pozwala tchnąć energię w życie nie tylko zawodowe. Jeżeli nawet wybierzemy kierunek, który nie jest związany z pracą zawodową, to i tak zyskamy dzięki transferowi koncepcji, perspektyw czy rozwiązań z jednej dziedziny do drugiej.

Studia podyplomowe jako recepta na kryzys wieku średniego?

Są w pewnym sensie powrotem do czasów studenckiej młodości. Powrót trudny, ale wartościowy. To odnowienie kontaktu z nauką i praktyką. Nie tylko poprzez konkretne rozwiązania problemów zawodowych, które przedstawiają wykładowcy, ale także dzięki tym, które podsuwają koledzy i koleżanki ze studenckiej ławy. Czasami od zajęć ważniejsze są rozmowy na przerwach czy dyskusje podczas analizy studiów przypadków. Albo cykliczne spotkania, gdy nawiązane relacje są tak silne, że nie przerywa ich zakończenie studiów. To, co w studiach podyplomowych jest najcenniejsze, to wyjście poza krąg dotychczasowych kontaktów. Żartobliwie podkreślam, że najważniejsze są zajęcia integracyjne. Kiedy słucham na nich studentów przedstawiających się w otwartej, swobodnej formie, to fascynują mnie ich zainteresowania i bogate osobowości. Studia podyplomowe to szansa na poznanie ciekawych ludzi, na nowe znajomości, a może przyjaźnie. To możliwość rozwoju także osobistego.

A może więcej na studiach podyplomowych młodych, bo im firmy chętniej dofinansowują naukę?

Coś w tym jest. Firmy uważają częściowe lub całkowite finansowanie kosztów studiów podyplomowych dla młodszych pracowników za oczywistość o długoterminowej stopie zwrotu. A nie widzą takich korzyści w przypadku pracowników 40-, a już szczególnie 50-letnich.

No, ale z wiekiem coraz trudniej się uczyć.

Oczywiście, pojawiają się problemy z zapamiętywaniem, z koncentracją, z szybkością myślenia w porównaniu z poprzednimi możliwościami. Ale to nie znaczy, że należy się poddawać. Właśnie w trosce o higienę umysłową warto podejmować wysiłek intelektualny, by powstrzymać te procesy.

Kiedy najlepiej się zdecydować na studia podyplomowe?

Te, które cieszą się dużą popularnością, mają w roku dwie edycje: jesienną i wiosenną. Pomyśleć o nich warto parę miesięcy wcześniej, aby dobrze zdefiniować swoje potrzeby, wyszukać i sprawdzić pod względem merytorycznym interesujące oferty oraz postarać się o dofinansowanie od pracodawcy.

Czym się kierować przy wyborze?

Najważniejsza jest opinia osób, które ukończyły dany kierunek. Warto je zapytać, co im dały studia, a czego im zabrakło. Nie należy się kierować powierzchownymi czynnikami, jak magia nazwy uczelni, kolorowe reklamy czy wpisy na forach w tym samym stylu i z tego samego adresu. Liczą się ludzie, którzy prowadzą zajęcia. Nie muszą mieć głośnych nazwisk, ważne, by umieli połączyć wiedzę akademicką i praktykę biznesową i chcieli się nią podzielić ze słuchaczami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy