Na nową hossę trzeba poczekać

Kamil Zatoński
opublikowano: 15-01-2009, 00:00

Historia lubi się powtarzać. Jeśli tak, to najszybciej koniunktura zacznie się poprawiać na rynku nieruchomości, a dopiero potem — akcji

Rozpoczyna się czwarty rok recesji na rynku amerykańskich nieruchomości. Niestety, nic nie wskazuje, by negatywne ten-

dencje, obserwowane od dłuż-

szego czasu, w najbliższych

miesiącach miały się odwró-

cić. To o tyle ważne, że dopóki

sytuacja się nie unormuje, nie

ma co liczyć na powrót hossy

na światowe rynki akcji.

I choć — co na pierwszy rzut oka może wydawać się paradoksem — w ostatnich tygodniach na Wall Street rosły ceny akcji spółek z sektora budowlanego i nieruchomości, to była to wyłącznie reakcja na spekulacje o możliwym wydłużeniu przez nową administrację Białego Domu z dwóch do pięciu lat okresu, w którym przedsiębiorstwa będą mogły odpisywać od dochodu poniesione w przeszłości straty. Mogłoby to przynieść ulgę firmom, które mniej gotówki oddadzą fiskusowi.

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, a tego typu działań musi być więcej. Za oceanem postuluje się m.in. zwiększenie aktywności lokalnych władz w przejmowaniu licytowanych domów, a także wprowadzenie ułatwień proceduralnych dla klientów indywidualnych, którzy uczestniczą — zwykle bez powodzenia — w aukcjach domów sprzedawanych przez banki. Na razie górą są tu nastawione spekulacyjnie instytucje, co niestety ma prawie same negatywne konsekwencje. Dwie podstawowe to większa presja na ceny nieruchomości przy niskiej konkurencji i groźba, że jak tylko rynek będzie chciał odbić, zaleje go podaż ze strony dużych inwestorów.

Ich zasoby finansowe zresztą są coraz mniejsze, na co wskazuje dramatyczny spadek liczby sprzedanych domów jednorodzinnych w grudniu (największy od dwudziestu lat) i największy od 40 lat spadek średnich cen transakcyjnych. Dziennie amerykańskie banki przejmują ponad trzy tysiące nieruchomości, których nie potrafią spłacać ich właściciele. Obraz rynku jest więc fatalny i inwestorom pozostaje tylko nadzieja, że za jakiś czas (raczej w przyszłym, niż w tym roku) działania amerykańskich władz przyniosą skutek. Impuls do solidnych wzrostów na giełdach znów powinien przyjść właśnie z rynku nieruchomości. To sugeruje, że z zakupami akcji na długi termin należy jeszcze poczekać.

pytanie "PB"

Gdzie warto lokować pieniądze? Gdzie zacznie się kolejna bańka spekulacyjna?

Sebastian Buczek

prezes Quercus TFI

Na razie obserwujemy bańkę spekulacyjną na rynku amerykańskich obligacji. Hossa na papierach dłużnych w USA wydaje się oderwana od realnych wycen. Warto przypomnieć, że w ostatnim czasie rentowność papierów skarbowych zbliżyła się za oceanem do zera. W innych regionach ten proces jest opóźniony. W Polsce ta bańka dopiero się zaczyna. Na razie ma charakter fundamentalny. To oznacza, że wzrost cen obligacji jest uzasadniony warunkami gospodarczymi. Korzystają na niej klienci funduszy inwestycyjnych. Wzrost cen obligacji może potrwać jeszcze parę miesięcy. Trudno powiedzieć, jak bańka będzie się rozwijać. Na razie dotyczy tylko papierów skarbowych, tych najbezpieczniejszych.

Niewykluczone, że przeniesie się

także na obligacje komercyjne.

Za wcześnie, żeby spekulować, do jakiej klasy aktywów prze-

płynie kapitał po załamaniu się

bańki na rynku obligacji.

Zbigniew Jakubowski

wiceprezes Union Investment TFI

Kapitał do banków nie wróci. Klienci zaczęli się orientować, że wysokie oprocentowanie na lokatach bankowych to niekoniecznie okazja. Pokazuje bowiem, jak bardzo bank potrzebuje gotówki. To może świadczyć o jego słabości finansowej. Akcje i surowce w najbliższym czasie także nie będą atrakcyjną inwestycją. Inaczej jest na rynku nieruchomości. Banki w USA mają dużo kredytów hipotecznych, których zabezpieczenia są już prawie bez wartości. Dlatego tamtejsze instytucje przejmują nieruchomości, które następnie wracają na rynek. To jeszcze zaniża ich wartość. Niewykluczone, że w najbliższym czasie ceny nieruchomości i gruntów osiągną dno. Wiele osób będzie zainteresowanych, żeby wykorzystać tę okazję. Dopiero później kapitał będzie wracał na rynek akcji.

Mariusz Staniszewski

prezes Noble Funds TFI

Jeszcze chwilę obligacje Skarbu Państwa będą najlepszą i najbezpieczniejszą inwestycją, ale za jakiś czas sytuacja w sektorze finansowym uspokoi się. Upadną te firmy, które mają upaść, a gospodarka sięgnie dna. Wtedy kapitał zacznie wracać na parkiety. W pierwszej kolejności odbicia szukałbym w USA, ale z racji tego, że oczy inwestorów na całym świecie zwrócone są w stronę Stanów Zjednoczonych, wystarczy małe ocieplenie za oceanem, a gracze zaczynają kupować akcje także nad Wisłą.

Właśnie na taki scenariusz mamy szansę w trzecim kwartale. Na początku na zakupy wybiorą się pewnie inwestorzy zagraniczni oraz fundusze emerytalne. Dużo zależy, do jakiej wartości zwolni wzrost gospodarczy w kraju. Jeśli PKB w tym roku wyhamuje do 2-3 proc., to gospodarka Polska okaże się bardzo atrakcyjnym rynkiem i powrót zagranicznych graczy będzie szybszy niż w przypadku większego spowolnienia.

Rynek nieruchomoŚci

Nieruchomości rozpoczęły globalną hossę…

Niskie oprocentowanie kredytów i liberalna polityka instytucji finansowych doprowadziły za oceanem do eksplozji popytu na nieruchomości i w konsekwencji do niemającego precedensu wzrostu cen. Już we wrześniu 2005 r. "amunicja" kupujących zaczęła się wyczerpywać, a załamanie sprzedaży i cen przyszło kilkanaście miesięcy później. Dekoniunktura trwa do dziś i jej końca nie widać. Tylko w grudniu ubiegłego roku sprzedaż domów jednorodzinnych za oceanem spadła najmocniej od 20 lat, a ceny obniżyły się średnio o 13 proc. To największy spadek od 1968 r., kiedy zaczęto gromadzić dane.

MIEDŹ

…która rozlała się na rynek metali…

Hossa na miedzi (i innych metalach przemysłowych) rozpoczęła się w 2003 r., a nakręcała ją m.in. dynamicznie rosnąca gospodarka chińska. Popyt wydawał się niezaspokojony, ale już pierwsza korekta notowań — w drugim półroczu 2006 r. i na początku 2007 r. (cena miedzi spadła wówczas o 40 proc.) — pokazała, jak dużą rolę w pompowaniu surowcowego balona mają spekulanci. Miedź dźwignęła się jednak ponownie na historyczny szczyt (ponad 8,7 tys. USD w lipcu 2008 r.), ale od tego czasu obawy o stan gospodarki światowej zepchnęły jej cenę o 65 proc. w dół.

mWIG40

…akcje małych i średnich spółek…

Moda na małe i średnie spółki rozpoczęła się w 2005 r., kiedy dobrymi wynikami finansowymi chwalili się eksporterzy, a inne firmy karmiły inwestorów obietnicami wysokich zysków pochodzących m.in. z rynku nieruchomości. Wiele spółek zmieniało wówczas profil działalności, czasem także szyld, a rozpoczęta wkrótce seria emisji z prawem poboru tylko napędzała spekulacyjne wzrosty. Duży udział w nakręcaniu spirali wzrostów mieli zarządzający TFI, do których wartkim strumieniem płynęły oszczędności Polaków. Lądowanie rozpoczęte pod koniec czerwca 2007 r. sprowadziło indeks do poziomu sprzed pięciu lat.

WIG20

…następnie na blue chipy

"Wyrok" na akcjach największych spółek odwlókł się w czasie w stosunku do walorów maluchów i średniaków o cztery miesiące. Wysoką wycenę utrzymywały jeszcze banki, a rekordy kursu bił KGHM. Za jego akcje płacono wówczas nawet 140 zł. Dziś warte są około 30 zł, czyli 80 proc. mniej. Bessa zawitała też na inne rynki, choć na największych giełdach przecena nie była tak bolesna jak na GPW.

ROPA NAFTOWA

Wzrost cen ropy cieszył już niewielu…

Między styczniem a lipcem ubiegłego roku cena baryłki ropy skoczyła o ponad 60 proc., czego przyczyn należy się doszukiwać m.in. w gwałtownym osłabieniu wartości dolara. Kurs EUR/USD w pierwszym półroczu 2008 r. wzrósł o 9 proc., z 1,46 do rekordowych 1,60 dolarów. Kiedy tylko zmienił się trend, a kapitał zaczął wracać do "macierzy", czyli do Stanów Zjednoczonych, cena baryłki ropy zanurkowała i przez ostatnie pół roku spadła o prawie 110 dolarów.

OBLIGACJE

…a ostatnią bańką spekulacyjną są obligacje

Amerykańskie obligacje zaczęły gwałtownie drożeć wkrótce po decyzji amerykańskich władz monetarnych o obniżeniu stóp procentowych z 1,5 do 1 proc. (29 października 2008 r.). Między tą a kolejną decyzją Fedu (16 grudnia ściął stopy procentowe do historycznie najniższego poziomu 0-0,25 proc.) papiery podrożały w tempie, którego nie widziano nigdy wcześniej.

Kamil Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu