Pracowników można wysłać na szkolenie, kurs językowy, a nawet szczyt Kaukazu. Spełnienie marzeń podwładnych świetnie ich motywuje.
Pierwszy dzień wspinaczki na 4,5 tys. m n.p.m. zakończył się bólem głowy i żołądka. To objawy choroby wysokościowej. Kolejne kilka dni marszu przez śnieżne pola, z rakami na nogach i czekanem w ręku, były próbą przed decydującym starciem z najwyższą górą Kaukazu. Ostatnie 1200 metrów na szczyt Elbrusu pokonało 11 uczestników piętnastoosobowej wyprawy. Wśród nich znaleźli się Bartek Kiepuszewski i Wojciech Winnicki, starsi konsultanci w warszawskiej firmie Infovide, z zamiłowania alpiniści.
— Wyprawa kosztowała każdego z nas 3 tys. zł. Pracodawca dołożył po tysiącu na kurtki puchowe. To nie jest wielka kwota, ale za to miły gest. Świadczy, że firma pomaga pracownikom realizować marzenia — mówi Bartek Kiepuszewski.
Informacja o pasji Bartka Kiepuszewskiego i Wojtka Winnickiego do prezesa Infovide Borysa Stokalskiego dotarła pocztą pantoflową.
— Wspieranie podwładnych na polu pozazawodowym to doskonała metoda motywacyjna. Poza tym wspinaczka jest bliska etosowi pracy, jaki chcemy pokazać naszym klientom — osiąganie szczytów, stawianie czoła wyzwaniom — wyjaśnia Borys Stokalski.
Na pieniądzach dla alpinistów prezes nie zamierza poprzestać. W ostatnim czasie w firmie coraz głośniej słychać o rozmaitych talentach pracowników. Jest zespół rockowy, który gra na imprezach integracyjnych, drużyna piłkarska i nurek. Stokalski chce w miarę możliwości dotować hobbystów.