Na przeszkodzie stoi brak autostrad

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2005-04-07 00:00

Jeszcze nie doświadczamy przenoszenia centrów dystrybucyjnych do Polski. Analizy wskazują jednak, że ten proces nas czeka.

Przed utworzeniem wspólnego rynku unijnego w roku 1993 wejście na krajowy rynek w państwach europejskich wymagało zbudowania zakładu produkcyjnego wraz z centrum dystrybucji wyrobów w tym kraju.

— Po 1993 roku nastąpiła zmiana dotychczasowego modelu zdecentralizowanej struktury produkcji i dystrybucji na nowy, bazujący na konsolidacji europejskich systemów produkcyjnych i dystrybucyjnych — mówi Krzysztof Trześniewski, prezes Frans Maas Polska.

Nowy model produkcyjno-dystrybu- cyjny pozwalał na obniżenie kosztów obsługi łańcucha logistycznego.

— Istotne znaczenie przy konsolidacji systemów odgrywa czynnik czasowy, to znaczy możliwość dostarczenia do klienta w Europie towaru w ciągu 24-72 godzin. Właśnie ten czynnik był i nadal jest jednym z głównych elementów decydujących o lokalizacji centrum logistycznego — podkreśla Krzysztof Trześniewski.

Pierwsze ruchy

Zdaniem Piotra Iwaniuka, prezesa DHL Solutions, już w tej chwili można zaobserwować duże zainteresowanie firm przesuwaniem centrów dystrybucyjnych na tereny „tańszych” państw UE.

— Głównie ze względu na niższe koszty, zarówno robocizny jak i infrastruktury (ziemia, budynki) w tej części Europy, w porównaniu z tradycyjnymi rynkami starej Europy — podkreśla Piotr Iwaniuk.

Próby lokalizowania centrów dystrybucyjnych na wschodzie Europy były podejmowane jeszcze przed rozszerzeniem UE z 2004 roku. Jednak były to działania sporadyczne, na małą skalę i mało udane.

— Główną przyczyną były bariery celne i długi czas potrzebny na dokonanie odprawy oraz koszt takiej działalności. Dopiero po otwarciu granic firmy posiadające magazyny patrzą na nową Europę jak na jeden obszar geograficzny, a lokalizacje magazynów uzależniają od rozmieszczenia swoich klientów. My już mamy dwóch dużych partnerów, którzy z magazynów w Polsce zaopatrują 5 krajów (Polskę, Czechy, Słowację, Węgry i Rosję) — opowiada Piotr Iwaniuk.

Polska szansa

— Oceniając atrakcyjność państw według takich kryteriów, jak infrastruktura transportowa, koszty siły roboczej, ceny nieruchomości, dostępność do portów lotniczych, morskich i kolejowych, analiza firmy konsultingowej Cap Gemini wykazała, że Polska znajduje się na drugim miejscu po Niemczech wśród państw środkowowschodniej Europy jako miejsce lokalizacji regionalnych centrów dystrybucji — mówi Krzysztof Trześniewski.

Dodaje, że tę pozycję powinny wzmocnić poprawienie infrastruktury transportowej, rozwój gospodarczy oraz poprawa klimatu biznesowego. Na razie jednak Polska ma przed sobą długą drogę poprawy tzw. klimatu logistycznego, w szczególności w zakresie wolności gospodarczej, walki z korupcją i zwiększenia PKB.

— Pozwoli to konkurować z krajami Europy Północnej, w których wskaźnik klimatu logistycznego kształtuje się na poziomie 50-60 proc. Jak wykazuje ranking opublikowany w Logistics Topics Report, w Polsce wynosi tylko 25 proc. — dodaje Krzysztof Trześniewski.

Sukces regionalny

Przenoszenie centrów dystrybucyjnych na wschód w oczywisty sposób zwiększa atrakcyjność rynku logistycznego w nowych krajach UE, i on przyciąga dużych graczy.

— Słowem oznacza to inwestycje, miejsca pracy. Ale bez przesady, nie będzie to jakiś boom czy exodus ze starej Europy. Przede wszystkim liczy się zdrowy rozsądek. Nikt nie przeniesie magazynu z Francji do Czech, aby zaopatrywać... Francję. Nowe kraje mają natomiast możliwość stać się zapleczami dystrybucyjnymi dla Białorusi, Ukrainy i Rosji — państw w tej chwili zaopatrywanych z Holandii, Finlandii, Niemiec czy Austrii — mówi Piotr Iwaniuk.

Dalej na Wschód (Białoruś, Rosja) mamy do czynienia z barierami celnymi i bardzo skomplikowanymi procedurami — nie mówiac już o bardzo niskiej stabilności polityczno-gospodarczej oraz braku wykwalifikowanej kadry. Jednak warto pamiętać, że centrum dystrybucyjne powstaje w miejscu, z którego można obsłużyć największą liczbę klientów w jak najkrótszym czasie.