Wtorkowa sesja przyniosła ponowny wzrost notowań naszej waluty. Cena euro spadła z 4,0785 do 4,0515 zł. Cena dolara ulegała wahaniom w zakresie 4,148-4,167 zł. Złoty zyskiwał na fali danych o spadku inflacji do rekordowo niskiego poziomu oraz oczekiwania na informacje o dynamice produkcji przemysłowej za lipiec. Średnia prognoz mówiła o wzroście produkcji. Opublikowane przez GUS dane okazały się lepsze od oczekiwań. Jednocześnie oczy inwestorów zwrócone były na przebieg posiedzenia rządu. Cześć rynku oczekiwała, że rząd może zdecydować się na wprowadzenie zmian do założeń przyszłorocznego budżetu, w tym także na zmniejszenie deficytu. O godz. 16.15 dolar wyceniany był na 4,155 zł, a euro na 4,0513 zł.
Choć dane o produkcji pokazują, że sytuacja w polskim sektorze wytwórczym poprawia się, to biorąc pod uwagę bardzo silny spadek inflacji w lipcu, można oczekiwać, że Rada Polityki Pieniężnej już za tydzień powinna zdecydować się na obniżkę poziomu głównych stóp procentowych. Notowania złotego powinny stabilizować się. Radzimy wstrzymać się z transakcjami.
Za granicą było bardzo gorąco. Podczas pierwszej części sesji kurs EUR/USD ulegał gwałtownym wahaniom w zakresie 0,976-0,98. Powodem nerwowości inwestorów był fakt popołudniowej publikacji danych o deficycie handlowym USA. O godz. 14.30 okazało się, że deficyt spadł w czerwcu do 37,16 mld USD. Dane te były lepsze od oczekiwanych. Notowania waluty amerykańskiej w ciągu kilku chwil zwyżkowały do poziomu 0,973. Notowania euro powinny dalej spadać. W perspektywie najbliższych dni udane złamanie przez kurs EUR/USD technicznego wsparcia na poziomie 0,972 może otworzyć drogę do dalszych spadków. Tempo tego procesu może lekko wyhamować spodziewana korekta spadkowa na Wall Street. Zalecamy sprzedaż euro na wzrostach.