Złoty osłabił się w poniedziałek wobec euro i dolara, ale rynek przy niewielkich obrotach oczekuje na czwartkową publikację danych o inflacji za czerwiec.
Około 16.20 euro kosztowało 4,0950 zł wobec 4,0665 zł w piątek, a za dolara płacono 3,4050 zł wobec 3,40 zł. Na rynkach światowych euro wyceniano na 1,2025 dolara, wobec 1,1930 dolara w piątek.
"Złoty jest trochę słabszy, ale wciąż oscyluje wokół 11,5 proc. odchylenia wobec starego parytetu. Jednak do czwartku nie spodziewam się większego ruchu na rynku. Wakacje oraz wydarzenia w Londynie (czwartkowy zamach terrorystyczny - PAP) znacznie ograniczyły aktywność inwestorów" - powiedział dealer w WestLB Paweł Gajewski.
Jego zdaniem, w najbliższych dniach złoty powinien znajdować się w przedziale 4,07-4,12 za euro. "Nie sądzę, aby do piątku złoty wybił się z tego przedziału" - powiedział dealer.
W czwartek GUS opublikuje dane o inflacji w czerwcu. Ekonomiści w ankiecie PAP przewidują, że inflacja roczna w czerwcu spadła do 1,5 proc. z 2,5 proc. zanotowanych w maju (przedział prognoz czerwcowej inflacji wynosił 1,4-1,8 proc.). Z kolei członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Mirosław Pietrewicz szacuje, że inflacja w czerwcu spadła do około 1,3 proc., a skala możliwych obniżek stóp jest znaczna.
Poniedziałek nie przyniósł też większych zmian na rynku długu.
W poniedziałek około 16.30 rentowność obligacji dwuletnich wynosiła 4,43 proc. wobec 4,47 proc. w piątek, pięcioletnich 4,63 proc. wobec 4,61 proc., a dziesięcioletnich 4,67 proc. wobec 4,66 proc.
Ministerstwo Finansów sprzedało w poniedziałek bony roczne za 400 mln zł przy popycie 1,624 mld zł i rentowności 4,293 proc.