Mimo spowolnienia gospodarki, na rynku nieruchomości zapotrzebowanie na wynajem apartamentów wciąż jest stosunkowo wysokie. Problemem jest tylko brak wysokiej jakości mieszkań.
Zdania o sytuacji na rynku wynajmu ekskluzywnych mieszkań są podzielone. Część przedstawicieli firm pośredniczących w wynajmie i sprzedaży apartamentów twierdzi, że tego typu lokale są poszukiwane, inni, że ten segment rynku wyraźnie odczuwa początki recesji.
— Nie narzekamy na brak klientów, jednakże standard oferowanych mieszkań nie zawsze jest wystarczający dla ich potrzeb. Właściciele często decydują się na niższe nakłady na wykończenie mieszkań pod wynajem, co znacznie obniża ich standard — mówi Katarzyna Kochanowska z Colliers International.
Jerzy Muszyński, szef działu analiz rynku w Unikacie, również uważa, że problem stanowi nie brak najemców, ale brak profesjonalnie zarządzanych ekskluzywnych kamienic czynszowych.
— Większość dostępnych na rynku mieszkań znajduje się w rękach osób prywatnych, i gdy zachodzi konieczność znalezienia mieszkania dla 20 pracowników jednego przedsiębiorstwa, to trzeba umowy podpisać z kilkunastoma właścicielami, a nie z jedną firmą — mówi Jerzy Muszyński.
Odmiennego zdania jest Aleksander Skirmuntt, dyrektor działu wynajmu z firmy Emmerson.
— Obecnie w ofercie posiadamy lokale w takich lokalizacjach, o jakich kiedyś mogliśmy tylko marzyć. Uważam, że teraz podaż znacznie przewyższa popyt na apartamenty — wyjaśnia Aleksander Skirmuntt.
Różnice w ocenie sytuacji na rynku mogą wynikać z faktu, że niektóre firmy nastawiają się na obsługę bardzo wymagających klientów, jakimi są obcokrajowcy. Zagraniczni najemcy najchętniej wynajmują trzypokojowe lokale o powierzchni 100 mkw. w centrum lub na Mokotowie, Powiślu i Ochocie.
— Żoliborz wybierają tylko klienci bez dzieci. W tamtym regionie Warszawy nie ma międzynarodowych szkół. Dodatkowym atutem są basen, fitness, nowoczesne windy, całodobowa ochrona oraz centralna recepcja zapewniająca indywidualną obsługę mieszkańców — dodaje Katarzyna Kochanowska.
Znacznie też wzrosły wymagania klientów co do wyposażenia lokalu i często nie warto meblować mieszkania przed wynajęciem.
Znaczny odsetek najemców stanowią firmy zagraniczne, które szukają mieszkań dla sprowadzanych pracowników.
— Przyjeżdżają oni zazwyczaj na jednoroczne kontrakty, dlatego firmy wynajmują im, a nie kupują mieszkanie. Czas pobytu może oczywiście ulec wydłużeniu — mówi Katarzyna Kochanowska.
Jak zauważa Aleksander Skirmuntt, cudzoziemców jest coraz mniej. Koncerny chętnie zastępują ich polskimi, tańszymi specjalistami. Zaznacza, że Polacy rzadko są klientami działów rezydencjalnych. Jego zdaniem, jest to zrozumiałe, ponieważ każdy, kto dysponuje gotówką, woli kupić, nawet przy znacznym udziale kredytu, mieszkanie niż je wynajmować.
— Wyjątek stanowią menedżerowie przebywający w Warszawie przez kilka dni w tygodniu — wyjaśnia Aleksander Skirmuntt.
Ceny wynajmu spadły w porównaniu z rokiem ubiegłym o blisko 20 proc.
— Obecnie apartament można wynająć za 2,8 tys. USD (około 11,3 tys. zł) miesięcznie. Czynsz jest zatem prawie o połowę niższy niż 2-3 lata temu, kiedy wahał się w granicy 5 tys. USD (około 20,3 tys. zł). Za apartament zlokalizowany dalej od centrum płaci się jeszcze mniej. Na przykład za 150-metrowy lokal na Ochocie czynsz wynosi 1,5-2 tys. USD (6,1-8 tys. zł) — informuje Aleksander Skirmuntt.
Jerzy Muszyński dodaje, że rynek weryfikuje oferty, co powoduje zróżnicowanie ich pod względem cenowym. Jednak w dużych, dobrze wyposażonych apartamentach czynsze są wciąż wysokie.
Jak zauważa Aleksander Skirmuntt, coraz częściej czynsz pokrywają sami pracownicy, którzy na ten cel otrzymują dodatkowe pieniądze od pracodawcy.
— W ten sposób firma zwalnia się z obowiązku wynajęcia mieszkania. Jednak pracownicy sami wynajmujący mieszkania są ograniczeni finansowo, w związku z czym poszukują tańszych lokali. W porównaniu z zeszłym rokiem wynajem spadł o 30-40 proc. — dodaje.
Przedstawiciele rynku nieruchomości w różny sposób oceniają też wpływ ustawy o ochronie lokatorów z lipca tego roku na wynajem apartamentów. Podkreślają, że niekorzystne dla właścicieli lokali jest zezwolenie udzielone firmom na wcześniejsze wypowiadanie umów najmu w przypadku ustania pracy.
— Jest to krzywdzące dla właściciela nieruchomości, który zainwestował spore pieniądze w wyposażenie apartamentu — wyjaśnia Katarzyna Kochanowska.
Ustawa ta zakłóca równowagę praw właściciela lokalu i najemcy, przez przyznanie temu drugiemu większych praw. I, jak podkreśla Jerzy Muszyński, ponieważ na gruncie ustawy nie da się należycie, zabezpieczyć interesu właściciela mieszkania, wielu pośredników nie chce dla nich pracować.
— Główny powód obaw właścicieli mieszkań stanowi zawarcie umowy na minimum 3 lata oraz ograniczone możliwości jej wypowiedzenia. A skoro najemcami są zagraniczne firmy, nie należy bać się, że będą starali się przetrzymać za wszelką cenę mieszkanie — oponuje Aleksander Skirmuntt.