63 nowe spółki zadebiutowały na warszawskiej giełdzie do 30 października tego roku. Tym samym pokonany został rekord z 1997 roku, w którym zanotowano w sumie 62 debiuty (w tym 15 NFI). Rekordowa jest nie tylko liczba nowych spółek, ale także wartość ofert – tegoroczni debiutanci sprzedali już inwestorom akcje za 16,9 mld zł (z czego 14,4 mld zł stanowiły nowe emisje).
- To wynik tego, że GPW jest ważnym punktem odniesienia dla strategii polskich przedsiębiorstw i staje się coraz ważniejszym pojęciem dla biznesu w regionie i w Europie. Najlepsza część tej historii jest ciągle przed nami – podsumował rekordową liczbę debiutów Prezes GPW Ludwik Sobolewski.

Tymczasem przyszłość debiutantów wcale nie rysuje się w jasnych barwach. Po raz dwunasty z inicjatywy Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych odbył się Dzień Debiutantów. Podczas IPO Day przyszli emitenci mają szansę zaprezentować ofertę. Inwestorzy zaś mogą spotkać się z władzami debiutantów i zadać im pytania. Swoje atuty prezentowały spółki słabo zna- ne na rynku, czyli Blue Tax Group, dostawca usług finansowych i prawnych dla biznesu, oraz Wema, która kieruje siecią salonów łazienkowych. W IPO Day wzięły udział także firmy lepiej znane inwestorom. Mowa o Prima Modzie, producencie obuwia walczącym o jak najwyższą cenę akcji, i Variancie, dystrybutorze akcesoriów samochodowych.
Silny inwestor
Chętnych na parkiet nie brakuje, choć
sytuacja na rynku pierwotnym ostatnio znacznie się zmieniła. Jeszcze w pierwszej
połowie tego roku inwestorzy tłumnie brali udział w każdej ofercie. Nic
dziwnego, skoro stopy zwrotu były bardzo wysokie, nawet trzycyfrowe. Ale złota
era się skończyła.
— Inwestorzy zobaczyli, że nie na wszystkich ofertach IPO się zarabia — mówi Paweł Homiński, zarządzający z Noble Fund TFI.
Teraz rozważniej podchodzą do ofert.
— Rynek się zmienia. Warunki dyktuje kupujący. Widać to po komunikatach ze spółek, planujących emisję. Przesuwają lub odkładają oferty. Gracze przestali ślepo kupować wszystko, co jest na rynku — wyjaśnia Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
Dyskonto do rynku
Inwestorzy selektywnie podchodzą do
rynku pierwotnego. Szukają atrakcyjnych ofert. Najważniejszy jest pomysł na
biznes i dobra cena.
— Istotna okazuje się jakość oferty. Spółki muszą realizować założenia z prospektu. Tymczasem zdarzało się, że po debiucie obniżały prognozy wyników — twierdzi Paweł Homiński.
Warto zwrócić uwagę na fundamenty debiutanta.
— Zdarzały się spółki, których model biznesowy był co najmniej dziwny, a perspektywy wzrostu wątpliwe — mówi Jarosław Dominiak.
Inwestorzy będą też zwracać większą uwagę na cenę.
— Dobra cena akcji to taka, gdy współczynnik cena do zysku (C/Z) dla debiutującej spółki jest niższy niż dla firm giełdowych z tej samej bran- ży — przekonuje Paweł Homiński.
— Znów ważne jest racjonalne podejście do inwestycji. Gracze będą wymagać dyskonta od nowych emitentów — wyjaśnia Jarosław Dominiak.
Nadal nie jest tanio
Gracze instytucjonalni uważają,
że nie ma wielu interesujących ofert na rynku pierwotnym.
— W pierwszej połowie roku inwestorzy rzucali się na oferty IPO, bo było ich po prostu mało. Często kupowali akcje drogo. Jeśli będzie coraz więcej ofert, mechanizm popyt-podaż powinien obniżyć ich ceny. W konsekwencji oferty pierwotne będą bardziej atrakcyjne dla kupujących — mówi Paweł Homiński.
Fundusze inwestycyjne czekają na lepszy moment do inwestycji.
— Debiutanci niechętnie chcą się dostosować do nowych warunków. Trzeba
poczekać kilka miesięcy, by emitenci schodzili z ceny. Jakość obecnych ofert
także nie zachwyca — ocenia Tomasz Adamus, zarządzający funduszami
PKO/CS.