Na rynku walutowym chciwość nie jest dobra

Marek Rogalski
opublikowano: 20-11-2009, 00:00

Każdy, kto zasmakował handlu na foreksie, dobrze wie, jak trudny jest to rynek i jak wciągający. W zasadzie trudno znaleźć inne miejsce, gdzie w namacalny sposób można przekonać się o szybkości reakcji notowań na napływające informacje, a także o tym, jakie mogą one mieć nieraz znaczenie. Magnesem dla inwestorów operujących na rynku walut jest znacznie większa płynność niż na giełdach. To także możliwość gry na wzrosty, ale i też na spadki jednej waluty względem drugiej. Ci o bardziej ryzykownym nastawieniu zwracają uwagę na możliwość skorzystania z dostępnej, niewiarygodnie dużej dźwigni finansowej. Czy zatem pieniądze leżą na ulicy i trzeba się tylko po nie schylić? Niezupełnie.

Prawdą jest, że forex oferuje nieskończone możliwości pomnożenia kapitału, ale tylko dla tych, którzy zrozumieją kilka podstawowych reguł nim rządzących. Jedną z nich jest to, że rynek ma zawsze rację, a nie ja (forex nie jest zatem miejscem dla ambitnych biznesmenów). Inna wspomina o tym, że w momencie, kiedy można wytłumaczyć dany trend obiektywnymi czynnikami, to zwykle zaczyna on się odwracać. To stąd bierze się częsta frustracja inwestorów czytających komentarze, które z reguły opisują przeszłość i na tej bazie próbują szacować przyszłe nastroje.

Każdy inwestor przed zawarciem transakcji powinien sobie umieć odpowiedzieć na pytanie, jakie jest prawdopodobieństwo, że dany trend się utrzyma. Najlepiej po prostu wykonać coś na kształt analizy SWOT, której uczą się adepci zarządzania i marketingu, a która w tym wypadku wymaga jednak znajomości podstaw makroekonomii i analizy technicznej. Z tym automatycznie wiąże się umiejętność wyznaczania momentów wejścia i wyjścia z pozycji w kontekście zarządzania ryzykiem. Żaden rozsądny inwestor nie powinien decydować się na zawarcie tran-sakcji w sytuacji, kiedy potencjalny zysk może być równy bądź mniejszy od możliwej straty. Niestety większość inwestorów tak właśnie robi, kierując się chciwością, a także presją wywieraną na nich przez innych (głównie media).

Umiejętność opanowania emocji i nauka zarządzania ryzykiem to dwie najtrudniejsze kwestie. Łatwiejsze jest napisanie własnego systemu transakcyjnego, niż później ścisłe trzymanie się jego wskazań. Dużym błędem jest też, gdy nie przestrzegamy reguł zaangażowania kapitału w daną tran-sakcję. Chcemy zarobić dużo i w miarę szybko. Niestety, to zdarza się tylko nielicznym. Niemniej inwestor trzymający się reguły, że w jednej transakcji nie zaryzykuje więcej niż 2 proc. całego kapitału, ma też szanse na kilkudziesięcioprocentowe zyski w skali roku, o ile zmienność rynku jest sprzyjająca. A to już sygnał, że warto się tematem foreksu zainteresować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu