Na samorządach też można zarobić

Piotr Gozdowski
opublikowano: 12-11-2014, 00:00

Papiery dłużne, emitowane przez miasta i gminy, pozwalają na bezpieczne lokowanie kapitału, a oprocentowanie mają wyższe niż obligacje skarbowe.

Obligacje komunalne, zwane także municypalnymi, są notowane na rynku Catalyst i tam inwestorzy detaliczni mogą je kupić. Wartość nominalna jednego papieru to 100 lub 1000 zł, na rynku wtórnym powiększona o wysokość naliczonych odsetek. Poza obligacjami emitowanymi przez Warszawę, mającymi stałe oprocentowanie w granicach 5,35-6,70 proc. w zależności od terminu wykupu, pozostałe papiery mają kupon zmienny, na podstawie WIBOR6M z marżą na poziomie między 0,85 a 3 pkt. proc.

Samorządy nie bankrutują

Najbardziej charakterystycznymi cechami tego typu obligacji są: wysoki poziom bezpieczeństwa i niski stopień płynności. Papiery wydawane przez samorządy cechują się też długim terminem zapadalności, zazwyczaj mieszczącym się w widełkach 5-10 lat, ale trafiają się też dłuższe — 15, a nawet 20-letnie. Z tych powodów to inwestycja, która powinna być planowana na długi termin.

— Niektórzy inwestorzy lokują w obligacjach komunalnych kapitał z myślą o bardzo długich terminach zwrotu. Jest to inwestycja postrzegana jako bezpieczna, o rentowności wyższej niż lokaty czy skarbówki. Szerokie spready na Catalyst powodują jednak, że inwestycje w papiery komunalne nie powinny być krótsze niż pół roku, a czasem nawet cztery lata, w przeciwnym razie zakup i sprzedaż obligacji może przynieść stratę — mówi Emil Szweda z portalu obligacje.pl.

Mniejszy albo zbliżony stopień ryzyka mają na rynku tylko listy zastawne, obligacje skarbowe oraz emitowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Wiąże się to z tym, że w nie zdarzyło się w Polsce, aby samorządy zbankrutowały, a z przyczyn prawnych nie jest to faktycznie możliwe — Ministerstwo Finansów wymusza na władzach samorządowych bezpieczne konstruowanie budżetów. Emisje do 20 mln zł obejmują zazwyczaj banki, które ją zorganizowały. Większe często stają się obiektem zainteresowania ze strony TFI i OFE. Zdarza się, że zakładają one konsorcja celowe, obejmując w ten sposób dużą część emisji.

— W przypadku funduszy główną zaletą obligacji municypalnych jest bezpieczeństwo inwestycji oraz wyższa rentowność niż w przypadku obligacji skarbowych. Premia ta z uwagi na niskie ryzyko jest jednak bardzo ograniczona, co przy jednoczesnym braku płynnego rynku wtórnego tych instrumentów wpływa na niski udział obligacji emitowanych przez samorządy w portfelach TFI, który nie przekracza zazwyczaj 1 proc. Tylko w przypadku 2-3 funduszy odsetek ten dochodzi do kilku procent — mówi Mikołaj Stępniewski, zarządzający funduszami Investors TFI.

Warszawa najbardziej płynna

— Najwyższą płynność na rynku wtórnym mają obligacje Warszawy. Tutaj magnesem jest stałe oprocentowanie, wysokie w obecnych warunkach. To powoduje, że obligacje stolicy znalazły się w silnym trendzie wzrostowym i poza naliczonymi odsetkami inwestorzy mogli zarobić na wzroście ich ceny nawet 20 proc. przez ostatnie dwa i pół roku — mówi Emil Szweda. Ekspert Obligacje.pl liczy, że w przyszłości inwestycjami w obligacje komunalne mogą być zainteresowani mieszkańcy gmin emitujących papiery.

— Obligacje komunalne, zwłaszcza przychodowe, czyli finansujące inwestycje publiczne, realizowane przez spółki celowe kontrolowane przez samorządy, to idealne rozwiązanie dla lokalnych społeczności. Za zebrane pieniądze gminy mogą budować np. szpitale czy kanalizację, a mieszkańcy na takiej inwestycji mogliby dodatkowo zarabiać — mówi Emil Szweda. Rynek obligacji municypalnych rośnie w szybkim tempie, dając samorządom alternatywne źródło finansowania, a inwestorom — źródło dochodu. Wartość rynku, czyli wyemitowanych i niewykupionych jeszcze obligacji, w 2008 r. wynosił 4,46 mld zł, a w zeszłym roku przekroczył 18 mld. Dynamika wzrostu wartości rynku rok do roku w 2013 wyniosła 17,3 proc.

— Rynek ma potencjał, bo obligacje to dla samorządów jednak bardzo wygodny i o wiele bardziej elastyczny instrument niż kredyt bankowy. Ponadto miasta będą musiały szukać finansowania, aby znowu w pełni wykorzystać pieniądze z nowej perspektywy unijnej — mówi Piotr Kowalski, prezes Fitch Polska.

W procesie legislacyjnym jest projekt zmiany ustawy o obligacjach. Zawiera postulat wprowadzenia obligacji wieczystych, czyli takich, które nie mają ustalonego terminu zapadalności. Z racji tego, że poziom ryzyka jest wyższy niż w przypadku zwykłych obligacji komunalnych, oprocentowanie będzie również wyższe (o ile? — nie wiadomo). Eksperci są jednak sceptycznie nastawieni.

— Na emisję obligacji wieczystych mogą pozwolić sobie państwa o historycznie potwierdzonej wiarygodności finansowej. Wielka Brytania wykupuje właśnie obligacje wieczyste, którymi finansowała swój udział w I wojnie światowej i spłacała koszty wojen napoleońskich. Natomiast Polska nie respektuje swoich obligacji zwykłych z okresu międzywojennego. To zamyka drzwi do emisji obligacji wieczystych — uważa Emil Szweda.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Gozdowski

Polecane