Jutro pierwsze starcie o Wędkę Technologiczną. Do złowienia są miliardy. O ile najpierw znajdą się niemałe pieniądze na wdrożenie programu.
W środę rząd zajmie się przygotowanym w kancelarii premiera programem rozwoju wysoko zaawansowanych technologii pod nazwą Wędka Technologiczna (WT — „Puls Biznesu” pisał o tym w piątek). Według minister Teresy Lubińskiej, szefowej zespołu opracowującego dokument, do jego wdrożenia potrzeba w 2007 r. 900 mln zł.
— Będę się starała przekonać wszystkich ministrów, że warto zapewnić te środki w budżecie. Jeśli nie uda się ich wygospodarować w budżecie, poszukamy innych źródeł finansowania. Jeśli będzie trzeba, dotrzemy do posłów: skoro można było znaleźć w 2005 r. 1,5 mld zł na becikowe, powinny się także znaleźć pieniądze na wysokie technologie — uważa Teresa Lubińska.
W 2008 r. WT ma kosztować 1,2 mld zł, rok później — 1,5 mld zł. Pieniądze — według pomysłodawców — wesprą tylko projekty dające największe szanse na komercjalizację lub sprzedaż. Autorzy przewidują, że zainwestowany w program miliard złotych z budżetu przyniesie gospodarce narodowej średnio ponad miliard złotych rocznie przez pięć lat.
Pieniądze w ramach WT będą wydawane na dokończenie prac badawczych, technologie, patentowanie i zakładanie spółek technologicznych. Obsługa programu ma pochłaniać jedynie 1,5 proc. środków.
WT ma też pomóc w wykorzystaniu 4 mld EUR, jakie przypadną Polsce w latach 2007-13 w ramach programu Innowacyjna Gospodarka. Zdaniem Teresy Lubińskiej, zarówno sektor badawczy, jak też przedsiębiorcy nie są dobrze przygotowani do wykorzystania tych pieniędzy.
— Dotychczas większość środków przeznaczano na szkolenia lub transfer technologii zachodnich, a nie na rzeczywiste inwestowanie w innowacyjną produkcję opartą na polskim potencjale intelektualnym. Wędka Technologiczna ma to zmienić — tłumaczy Teresa Lubińska.
Do programu zgłosiło się dotąd ponad 500 chętnych, w większości przedstawicieli jednostek naukowo-badawczych, w mniejszej liczbie przedsiębiorców. Największe zapotrzebowanie dotyczy etapu wdrożenia (45 proc. projektów) i badań (24 proc.).
Zdaniem Krzysztofa Jana Kurzydłowskiego z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, program, który ma budować płaszczyznę współpracy między firmami i naukowcami, pozwoli na wydostanie się z innowacyjnego marazmu, w jakim od lat znajduje się Polska.
— Po roku — dwóch od wdrożenia programu będziemy świadkami przełomu — zapewnia minister.