Na Wall Street bez rozstrzygnięć

WST
opublikowano: 2009-02-18 22:12

Wtorkowa, ostra przecena na Wall Street zwiększyła poziom nerwowości panującej na amerykańskich giełdach. Z jednej bowiem strony pojawiły się spekulacje, sugerujące dalsze osłabianie się wskaźników i korekty wycen akcji o kolejne 50 proc., z drugiej zaś nadzieje na odbicie. Zdezorientowanie inwestorów widoczne było poprzez pryzmat falujących indeksów. 

Przed sesją na parkiety dotarła porcja nowych danych makro. Bardzo silny wzrost odnotowano w przypadku indeksu wniosków o kredyt hipoteczny MBA. Zwyżkował on do 875,3 pkt z 600,6 pkt poprzednio. W tym segmencie rynku trudno jednak o optymizm biorąc pod uwagę, że zarówno liczba rozpoczętych budów, jak i wydanych pozwoleń znów spadły i okazały się gorsze od prognozowanych przez analityków. W przypadku budów to najniższy w historii poziom (zaledwie 466 tys.).

Kolejny raz zaniepokoiły dane o produkcji przemysłowej w styczniu. Zmniejszyła się ona o 1,8 proc. podczas gdy specjaliści oczekiwali spadku rzędu 1,3 proc. Na dodatek zdecydowanie zmalało też wykorzystanie mocy produkcyjnych – tylko 72 proc. Na dodatek w dół zrewidowano też wskaźniki za grudzień.

Sytuacji na parkietach nie poprawiła deklaracja prezydenta Obamy o przeznaczeniu nawet 275 mld USD na program, który ograniczy płatności hipoteczne nawet 9 mln właścicieli nieruchomości. Zapowiedział on także rozszerzenie roli Fannie Mae i Freddie Mac. Te działania mają powstrzymać zajęcia lub sprzedaż majątków z powodu zadłużenia ich właścicieli.

Trwa fatalna passa sektora motoryzacyjnego. Największy za oceanem producent samochodów, koncern GM wyciąga do rządu rękę po kolejne miliardy dolarów. Tym razem prosi o ponad 16 mld. Oczekuje bowiem kolejnego znaczącego spadku sprzedaży swoich aut. Tym samym obecny rok ma być jeszcze gorszy od już i tak okrzykniętego „kryzysowym” 2008 r. Firma już zapowiedziała dalsze redukcje zatrudnienia. W grę wchodzić ma ponad 45 tys. etatów na całym świecie.

Mocno na wartości tracił Deere, producent sprzętu rolniczego. To wina zrewidowania w dół prognozy rocznego zysku. Przy tym firma odnotowała spadek kwartalnego zysku na skutek kosztów kredytowych i niższej sprzedaży na rynkach Ameryki Łacińskiej.

Nienajlepszy dzień stał się również udziałem akcjonariuszy Goodyear Tire & Rubber. Największy w USA producent opon poniósł pierwszą od blisko dwóch lat stratę kwartalną, która na dodatek była wyższa od projekcji analityków. W reakcji firma zapowiedziała redukcję 5 tys, miejsc pracy i zamrożenie wynagrodzeń.

Ostatecznie indeks DJ zakończył dzień symbolicznym wzrostem o 0,04 proc. Wskaźnik S&P500 opadł o 0,1 proc., zaś Nasdaq o 0,18 proc.