Do publikacji przez Departament Pracy danych z rynku pracy kontrakty na indeksy spadały. Po wiadomości, że gospodarka straciła 651 tys. miejsc pracy w lutym, a stopa bezrobocia wzrosła do 8,1 proc., kontrakty poszły w górę, choć po pewnych zmaganiach. Dane z rynku pracy były trochę gorsze niż oczekiwano. Nie wiadomo, czy to „trochę” wystarczyło, czy inwestorzy szukali pretekstu, aby odbić od dna. W czwartek Dow Jones zszedł do najniższego poziomu od kwietnia 1997. Spośród 30 komponentów indeksu blue chipów tylko cztery utrzymały się powyżej 52-tygodniowych minimów. S&P500 także mocno poszedł w dół zbliżając się do 680 pkt. czyli dolnego poziomu kanału wsparcia, poniżej którego zdaniem części analityków technicznych otwierała się wobec niego otchłań.
Na początku sesji drożały akcje spółek finansowych. W górę poszedł Citigroup, którego kurs spadł w czasie czwartkowej sesji poniżej 1 USD. Inwestorzy kupują także Bank of America pomimo wiadomości o nieprawidłowościach w należącym do niego Merrill Lynch. Wyraźnie rośnie kurs Wells Fargo. Inwestorzy pozytywnie zareagowali na wiadomość o 85 proc. obniżce dywidendy, dzięki czemu bank chce zaoszczędzić 5 mld USD gotówki rocznie. Inwestorzy przestali pozbywać się akcji General Electric. Być może pomogła wypowiedź dyrektora finansowego Keitha Sherina, który uznał spekulacje na temat kiepskiej kondycji finansowej GE Capital za przesadzone. Tanieje nadal General Motors. To wciąż echo czwartkowego raportu, w którym koncern zasygnalizował możliwość restrukturyzacji przez bankructwo.
O godz. 19. czasu polskiego główne indeksy amerykańskie notowały już spadki. DJIA o 0,77 proc., Nasdaq o 1,42 proc.
MD