Indeksy amerykańskich giełd spadały na zamknięciu choć wydawało się, że atak
popytu w ostatniej fazie notowań, wywołany publikacją szczegółów programu pomocy
bankom, powiedzie się. Podaż dominowała przez większą część sesji. Sprzyjała jej
m.in. wiadomość o najniższej od 12 lat sprzedaży domów na rynku wtórnym i
znacznym wzroście liczby tzw. masowych zwolnień w styczniu w amerykańskich
firmach. Dow Jones tracił w pewnym momencie nawet ok. 200 pkt. Ruszył w górę po
publikacji szczegółów programu, w ramach którego, po przejściu „próby
wytrzymałości”, banki będą mogły otrzymać od państwa kapitał niezbędny do
przetrwania nawet w sytuacji większego kryzysu niż obecny.
Akcje Citigroup, JP Morgan i Bank of America, a także innych banków, drożały pod koniec sesji. Wcześniej nie było tak dobrze. Ostatni z wymienionych banków taniał wyraźnie krótko po rozpoczęciu handlu, co wynikało z wiadomości o większej niż prognozowano stracie kwartalnej należącego do niego Merrill Lynch. Drożały w środę spółki naftowe. Kurs ropy wzrósł o ponad 6 proc. po wiadomości o mniejszym niż oczekiwano wzroście zapasów surowca. W górę szedł kurs m.in. Exxon Mobil, lidera branży naftowej.
Po stronie spadków znalazły się m.in. spółki ubezpieczeniowe. Indeks
branży tracił ponad 2,5 proc. do czego przyczynił się m.in. Lincoln
National. Jego akcje taniały dwucyfrowo po tym, jak ogłosił 95 proc.
obniżkę dywidendy. Na rynku technologicznym mocno poszedł w dół kurs First
Solar. Producent filmu stosowanego w ogniwach
słonecznych wystraszył inwestorów publikując pesmistyczną prognozę.
Wspomniana wyżej wiadomość o słabej sprzedaży domów na rynku
wtórnym przełożyła się na wyprzedaż akcji spółek budowlanych. Taniały akcje
m.in. D.R. Horton i Toll Brothers, a indeks branży
spadł o ponad 2 proc.