Notowania na Wall Street zaczęły się spadkami. Podane przed sesją dane o
sprzedaży detaliczne okazały się gorsze niż oczekiwano, co umocniło obóz
niedźwiedzi. Kolejną złą wiadomością był aż 60 proc. wzrost liczby procedowanych
w USA w lutym zajęć domów. Dow Jones spadał nawet o 235 pkt. Nieoczekiwanie z
pomocą przyszedł Standard & Poor’s. W opublikowanym w czasie sesji raporcie,
agencja ratingowa dała do zrozumienia, że koniec serii odpisów wartości aktywów
przez największe spółki rynku finansowego „jest już w zasięgu wzroku”. Reakcja
była szybka. Indeksy odbiły od dna. Wśród blue chipów drożał m.in. General
Electric, McDonald’s i Exxon Mobil. Temu ostatniemu pomagały rekordowe notowania
ropy. Cena baryłki doszła w czwartek do 111 USD. Na rynku technologicznym rósł
kurs Take-Two Interactive. Electronic Arts chce przejąć rywala z rynku gier
wideo. Kursy największych spółek finansowych zmniejszały straty w miarę upływu
sesji, ale Citigroup i JP Morgan zakończyły ją pod kreską. Mocno staniał AIG,
największa w USA spółka ubezpieczeniowa. Cieniem na notowaniach branży
finansowej położyła się informacja o bankructwie notowanego w Europie funduszu
obligacji hipotecznych Carlyle Capital, będącego częścią Carlyle Group.
Dodatkowo popyt na akcje spółek finansowych ograniczył sekretarz skarbu USA
Henry Paulson, który wezwał je do rezygnacji z wypłaty lub redukcji dywidend w
celu zachowania kapitału.
MD
Na Wall Street jednak wzrosty
Zapowiedź, że koniec serii odpisów wartości aktywów przez duże banki jest już bliski wyraźnie poprawiła nastroje amerykańskich inwestorów. Dow Jones rósł na zamknięciu o 0,3 proc. S&P500 zyskał 0,5 proc. Nasdaq szedł w górę o 0,9 proc.