W poniedziałek indeksy amerykańskich giełd zaliczyły wyraźny spadek, co wiązano z umocnieniem dolara, spadkiem cen surowców, wzrostem cen obligacji i osłabieniem wiary w rychłą poprawę sytuacji gospodarczej w USA. We wtorek nastroje się poprawiły. Obligacje tanieją, dolar słabnie, do czego przyczynił się prezydent Rosji, który podczas szczytu BRIC zasygnalizował chęć znalezienie alternatywy dla amerykańskiej waluty jako waluty rezerw.
Słabnący dolar zachęcił inwestorów do kupowania surowców, zwłaszcza po publikacji lepszych niż oczekiwano danych o liczbie zezwoleń na budowę i rozpoczętych w maju budów domów. Dane o majowej inflacji cen produkcji nie popsuły nastrojów, tak samo jak dane o produkcji przemysłowej. Inwestorzy zaczęli znów inwestować w akcje mimo pojawienia się opinii analityków, wieszczących po poniedziałkowej przecenie początek głębszej korekty. Morgan Stanley zapowiedział, że jest już po wzrostach. Podwyższył prognozę wartości S&P500 na koniec roku do 900 pkt. W poniedziałek na zamknięciu była ona jednak o 2,6 proc. wyższa.
Na początku sesji drożały spółki budowlane, m.in. Lennar, Centex i Pulte
Homes. Powrót kursu ropy powyżej 72 USD skłonił inwestorów do kupna akcji spółek
naftowych. Spośród „wielkiej trójki” największym popytem cieszą się papiery
ConocoPhillips. Wzrost cen miedzi, złota i innych metali przekłada się na wzrost
indeksy Reuters/Jefferies CRB, a także większe od głównych indeksów
rynku zwyżki kursów m.in. Alcoa i Freeport-McMoRan Copper & Gold.