Na rynkach nadal dominuje niepewność co do najbliższej przyszłości. Przyjęcie
przez Senat planu ratunkowego dla branży finansowej nie zdołało poprawić
nastrojów bo musi to zrobić jeszcze nieprzewidywalna ostatnio Izba
Reprezentantów. Do tego rosną obawy, że zastosowane rozwiązania nie zdołają
ożywić całej gospodarki. A nadchodzące sygnały nie napawają optymizmem.
Wręcz przeciwnie. Liczba osób ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych jest
najwyższa od czasu zamachów z 11 września 2001 roku. Zamówienia fabryczne spadły
w sierpniu o 4 proc., najmocniej od dwóch lat. Obawa dalszego spowolnienia
gospodarczego zwiększyła oczekiwania na cięcie stóp już w październiku i
spowodowała spadek notowań ropy poniżej 94 USD. Jednocześnie ucieczka pieniędzy
na rynek papierów skarbowych umacnia dolara. Inne papiery dłużne nie cieszą się
już takim popytem. Fed poinformował w czwartek o największym w historii spadku
emisji na rynku pieniężnym. Banki i spółki finansowe nadal nie chcą sobie
pożyczać pieniędzy nie wiedząc, w jakiej kondycji znajduje się partner
transakcji. W czwartek znów mocno taniały akcje spółek finansowych, przede
wszystkim ubezpieczeniowych. Panikę wywołał senator Harry Reid, który
powiedział, że wkrótce może upaść znana spółka z branży. Mimo próby odkręcenia
tej wypowiedzi akcje m.in. Hartford Financial Services i MetLife taniały o 10-20
proc. Wśród blue chipów ze średniej Dow Jones o ponad 9 proc. staniały akcje
American Express. Kurs Bank of America spadł o prawie 5 proc., a Citigroup o
ponad 2 proc. Tylko JP Morgan kończył dzień 1,2 proc. wzrostem kursu.
MD
Na Wall Street rosną obawy spowolnienia
Indeksy amerykańskich rynków akcji znów zanotowały duże straty. Nasdaq spadł najmocniej, o 4,5 proc. Indeks zszedł poniżej 2000 pkt. i ma najniższą wartość od maja 2005 roku. S&P500 stracił 4,03 proc., a Dow Jones 3,22 proc.