Na Wall Street rządzi FOMO

Piotr KuczyńskiPiotr Kuczyński
opublikowano: 2021-01-26 08:49

Jak zwykle we wtorek kilka zdań o przełomie tygodnia (piątek i poniedziałek), a pod nimi link do tygodniowego komentarza na iWealth (obejmującego czas do zeszłego czwartku).

Myślę, że większość zna ten skrót z tytułu, ale na wszelki wypadek rozszyfruję. FOMO = Fear Of Missing Out, czyli lęk przed tym, że przegapi się coś istotnego i to tak, że będzie się tego bardzo żałowało. I tak, właśnie ten psychologiczny proces rządzi na Wall Street.

Od wielu lat, co pewien czas, przypominam, że Wall Street uczona jest zasady „kupuj spadki”. Ostatnio korzyść z tej zasady w największym wymiarze widać było na wiosnę 2020 roku, ale i potem (wrzesień i październik 2020) ta zasada działa niezawodnie. Poza tym największe banki inwestycyjne mówią: korekta by się bardzo przydała. I dodają: trzeba ją wykorzystać do kupowania akcji...

Poza tym za niedźwiedzia uważany jest ten, kto ma „tylko” 75% akcji w całym portfelu… Obłęd? Tak, ale na razie ta strategia działa. Co może to zmienić? Jakiś prawdziwy „czarny łabędź”. Teoretycznie zaczął się on wynurzać, bo czołowi Demokraci w USA mówią, że pakietu pomocowego nie należy się spodziewać przed połową marca, a Republikanie chcą znacznego jego okrojenia.

Poza tym dr Anthony Fauci ostrzega przed mutacjami wirusa, szczepienia idą opornie, a pandemia ma się bardzo dobrze i szybko zagarnia kolejne części społeczeństw, co prowadzi (szczególnie w Europie) do licznych lockdownów, a na przykład Izrael i Belgia zatrzymały cały ruch lotniczy. Już te dwa czynniki (pandemia i opóźnienie w pakiecie pomocowym) teoretycznie powinny były doprowadzić do korekty bardzo przewartościowanego rynku akcji.

A jednak FOMO na razie dział niezawodnie. Skoro tak to, czy można się dziwić, że sesje w USA wyglądają tak jak wyglądały w piątek i w poniedziałek? Próba korekty na początku sesji (mniej widoczna w piątek, bardziej w poniedziałek) prowadzi do spadku indeksów, po czym gracze rzucają się na akcje (kupuj spadki) i w piątek indeks S&P 500 traci nieznacznie, a NASDAQ nieznacznie zyskuje, a w poniedziałek oba indeksy rosną i NASDAQ ustanawia nowy rekord wszech czasów.

Jednocześnie w poniedziałek widać było na niektórych rynkach niepokój, bo umocnił się dolar i mocno spadły rentowności obligacji – sygnały ucieczki do bezpiecznej przystani. Nie pomogło to jednak złotu, któremu szkodził mocniejszy dolar. Dużo słabiej w porównaniu do Wall Street zachowywały się giełdy europejskie, gdzie indeksy w poniedziałek straciły po około półtora procent. Stracił również WIG20, chociaż zarówno w piątek jak i w poniedziałek końcówka sesji (wpływ Amerykanów) znacznie zredukowała skalę spadku.

We wtorek o poranku na giełdach azjatyckich widać było niepokój, który ściągał w dół kontrakty na amerykańskie indeksy. Niekoniecznie musi się to przełożyć na zachowanie Wall Street, którą czeka od dzisiaj (26.01) zalew publikacji wyników kwartalnych spółek. Szczególnie interesujące będą reakcja na publikację spółek z sektora FAANG.

Nadzieje na super wyniki są tak duże, że nie wykluczam realizacji zasady „kupuj pogłoski, sprzedawaj fakty”. To w połączeniu z pandemią i opóźnieniem pakietu pomocowego w USA może wymusić jakąś (bardzo pożądaną) korektę na Wall Street. Na wykresie S&P 500 i NASDAQ zostały wykreślone świece bardzo zbliżone (nie identyczne) z formacją wisielca, co może taką korektę zapowiadać.

Link do komentarza tygodniowego:

https://iwealth.pl/korekta-na-gpw-szalenstwo-na-wall-street/