Na Wall Street wygrał jednak popyt

MD
opublikowano: 2008-10-16 22:13

Na zamknięciu czwartkowej sesji Dow Jones rósł o 4,6 proc., a S&P500 o 4,2 proc. Wartość Nasdaq wzrosła o 5,5 proc.

Na amerykańskich rynkach akcji znów duże wahania nastrojów. Choć wydawało się, że po znacznej wyprzedaży w środę powinno nastąpić odbicie w górę, początek sesji zdominowała podaż. Powodem były fatalne dane makro. Liczba nowych bezrobotnych utrzymała się powyżej „recesyjnych” 400 tys., produkcja przemysłowa spadła najmocniej od 34 lat, a indeks aktywności biznesu Philly Fed znalazł się na poziomie z 1990 roku. Niezłe dane o inflacji zostały zignorowane. Dow Jones spadał o prawie 380 pkt., a „indeks strachu” VIX osiągnął największą wartość w historii. Wtedy jednak przewaga podaży zaczęła słabnąć. Indeksy odrobiły znaczną część strat. Nasdaq wyszedł nawet lekko nad kreskę. Na około godzinę przed końcem sesji popyt zaczął zwiększać przewagę. Stało się to wtedy, kiedy cena ropy spadła do najniższego poziomu od 14 miesięcy. Największym popytem cieszyły się akcje linii lotniczych. Kursy Continental Airlines i AMR rosły o ok. 20 proc. Na rynku technologicznym o ponad 10 proc. drożały papiery Yahoo na fali spekulacji o możliwości ponownej próby przejęcia spółki przez Microsoft. Taniał eBay, który obniżył prognozę rocznego zysku. Kurs Google, który po sesji miał przedstawić wyniki kwartalne, przez większą część dnia spadał, ale pod koniec sesji odbił w górę i ostatecznie rósł o 5 proc. Drożał IBM, który także ma opublikować jeszcze w czwartek wyniki. Taniały akcje spółek finansowych. Rozczarował Citigroup, który zakończył kwartał 2,8 mld USD straty. Merrill Lynch, w przypadku którego przekroczyła ona 5 mld USD, obronił się przed przeceną, drożejąc na zamknięciu o ok. 0,7 proc.