Jeszcze kilka lat temu firmy odzieżowe rywalizowały głównie ceną, marką i lokalizacją sklepów. Obecnie coraz większe znaczenie ma szybkość reakcji na trendy, które rodzą się w mediach społecznościowych i czasem znikają po kilku tygodniach.
— Naszym celem nie jest wdrożenie pojedynczych narzędzi AI, lecz budowa organizacji, która działa szybciej i skuteczniej niż rynek — przekonywał Marek Piechocki, prezes LPP, podczas prezentacji dla inwestorów.
Inwestycje w rozwiązania bazujące na sztucznej inteligencji są jego zdaniem koniecznością, bo presja konkurencyjna w handlu odzieżą rośnie z każdej strony. Tradycyjne sieci walczą o klienta promocjami i rozbudową asortymentu, a platformy internetowe Shein czy Temu oferują nie tylko bardzo niskie ceny, ale też błyskawicznie reagują na trendy i niemal w czasie rzeczywistym zmieniają ofertę.
AI od projektowania po logistykę
LPP rozbudowuje ekosystem własnych narzędzi AI rozwijanych przez technologiczne ramię grupy Silky Coders. Część rozwiązań wykorzystuje gotowe modele dostępne na rynku, ale są one dostosowywane do specyfiki biznesu modowej spółki.
Jednym z kluczowych narzędzi jest Silky Trends. System analizuje media społecznościowe, raporty branżowe i działania konkurencji, a następnie łączy te dane z informacjami sprzedażowymi grupy. Na tej podstawie rekomenduje projektantom i kupcom konkretne produkty oraz kierunki rozwoju kolekcji.
Drugim elementem jest Silky Design, który wspiera projektantów przy tworzeniu nowych kolekcji. Spółka podkreśla, że z jednego promptu można wygenerować dziesiątki propozycji produktów.
Największe efekty widać jednak w e-commerce i marketingu. Jeszcze w 2025 r. około 20 proc. zdjęć produktowych tworzono z wykorzystaniem AI, dziś jest to już około 80 proc. Dzięki temu firma może szybciej przygotowywać nowe kampanie i ograniczać koszty tradycyjnych sesji zdjęciowych.
W praktyce oznacza to także krótszy time-to-market. Proces analizy trendów i projektowania kolekcji skrócił się z 6-12 miesięcy do 6-12 tygodni. Koszty tworzenia treści produktowych w e-commerce mają być nawet o 60 proc. niższe.
Technologia ma pilnować marż
Wdrożenia AI zbiegają się z okresem szybkiej ekspansji grupy. Na koniec pierwszego kwartału LPP miało już 3841 sklepów na 46 rynkach. Sama sieć Sinsay liczy ponad 2,4 tys. salonów.
W pierwszym kwartale grupa otworzyła 121 sklepów, z czego aż 102 działały pod szyldem Sinsay. Sprzedaż porównywalna całej grupy spadła o 2,8 proc., a w samym Sinsayu o 6,8 proc. Zarząd tłumaczył to m.in. wpływem nietypowej pogody oraz efektem szybkiego zwiększania powierzchni handlowej.
Mimo to rentowność poprawiła się już piąty kwartał z rzędu. LPP szacuje, że marża brutto w pierwszym kwartale wyniosła 58-59 proc. Pomogło umocnienie złotego wobec dolara oraz lepsze zarządzanie polityką cenową.
Właśnie tutaj technologia ma odgrywać coraz większą rolę. Algorytmy wspierają dziś m.in. alokację towarów między sklepami. System analizuje historyczne dane sprzedażowe, bieżące trendy oraz prognozy popytu na poziomie pojedynczych SKU. Celem jest ograniczenie braku towarów i nadwyżek oraz zmniejszenie skali przecen. Dzięki nowym rozwiązaniom trafność prognoz poprawiła się o około 30 proc.
Roboty w magazynach i czatbot Robert
Automatyzacja obejmuje także logistykę i obsługę klienta. W latach 2024-25 grupa zainwestowała w logistykę około 1,7 mld zł. Rozbudowała magazyny, zwiększyła flotę i wdrożyła ponad 3,5 tys. robotów. Roboty odpowiadają m.in. za optymalizację przepływu towarów, kompletację zamówień i automatyczne sortowanie produktów.
Coraz większą rolę odgrywa także automatyzacja kontaktu z klientami. Czatbot Robert obsługuje jednocześnie nawet 2 tys. konwersacji w 28 językach. Około 45 proc. spraw klientów ma być rozwiązywanych automatycznie. Z kolei voicebot, czyli automatyczny konsultant głosowy, obsługuje średnio 132 tys. zapytań tygodniowo.
LPP rozwija również rozwiązania związane z personalizacją sprzedaży online oraz wirtualnymi przymierzalniami. Spółka liczy, że lepsze dopasowanie produktów do klientów pomoże zwiększyć konwersję i ograniczyć liczbę zwrotów.
LPP chce być szybsze od konkurencji
— We wdrażaniu innowacji nie zawsze chcemy być pierwsi. Czasami lepiej być drugim, bo można zobaczyć, które technologie się sprawdzają, a które nie. Mam jednak wrażenie, że dziś to nie my gonimy konkurencję. Może być wręcz przeciwnie — mówił Marek Piechocki.
Przekonywał, że rozwiązania wdrażane w nowych centrach logistycznych LPP należą dziś do najbardziej zaawansowanych na rynku. Spółka korzysta m.in. z technologii rozwijanych w Chinach, które — jak podkreślał — są obecnie najbardziej dojrzałym rynkiem e-commerce na świecie.
— To, z czego korzystamy dzisiaj, za pół roku będzie już stare — mówił prezes LPP o tempie zmian technologicznych w logistyce.
Na razie inwestorzy patrzą jednak przede wszystkim na liczby. Pierwszy kwartał pod tym względem był mieszany. Jednak początek maja przyniósł odbicie sprzedaży. Kanał internetowy rósł o ponad 20 proc. rok do roku, a grupa notowała dodatnią sprzedaż LfL niemal we wszystkich markach poza Mohito. Do najmocniejszych rynków należały Polska, kraje bałtyckie i Ukraina.
LPP zakłada, że w całym 2026 r. przychody wzrosną do 28-29 mld zł wobec 23,1 mld zł rok wcześniej. Grupa chce jednocześnie zwiększyć powierzchnię handlową o około 20 proc., utrzymując marżę EBITDA na poziomie 23-24 proc. Tegoroczny CAPEX ma wynieść 2,6 mld zł wobec 3,2 mld zł rok wcześniej.
Od lokalnej spółki do eksportowego giganta
W cieniu wyników i technologicznych zapowiedzi zarząd LPP przypomina też o jubileuszu 25-lecia obecności na giełdzie.
W momencie debiutu w 2001 r. grupa prowadziła 19 sklepów, działała na jednym rynku i miała 171 mln zł przychodów. Obecnie prowadzi niemal 3,9 tys. salonów na 46 rynkach, zatrudnia około 63 tys. osób i generuje około 23 mld zł przychodów rocznie. Kapitalizacja spółki przekracza 40 mld zł.
Większość przychodów grupy pochodzi już z eksportu, który odpowiada za około 13 mld zł sprzedaży.
