Na Węgrzech analizują finansowe aspekty decyzji UEFA

opublikowano: 2007-04-18 15:32

Po decyzji Komitetu Wykonawczego Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA), przyznającej organizację Euro-2012 Polsce i Ukrainie, na Węgrzech analitycy ekonomiczni ocenili finansowe aspekty wyboru władz UEFA.

Większość z analityków jest zdania, że organizacja na Węgrzech (wspólnie z Chorwacją) tak wielkiej imprezy byłaby ogromnym ciężarem dla budżetu kraju w fazie przygotowań, a źródłem dochodów z turystyki. Koszty imprezy byłyby wysokie, bowiem mimo że Węgry po raz trzeci starały się o organizację ME w piłce nożnej, żadnych inwestycji nie przedsięwzięto. Nowoczesne stadiony dla przyszłych Euro-2012 istniały tylko na internetowych stronach węgierskiej federacji piłkarskiej...

Węgierski analityk, pracujący dla londyńskiej firmy 4CAST Gabor Ambrus powiedział, że jakkolwiek Węgry osiągnęłyby spore zyski w branży turystycznej, to "krótkoterminowy wpływ na finanse kraju byłby negatywny, ze względu na koszty, obciążające budżet. "Trzeba powiedzieć, że budżet jest wciąż najsłabszą częścią gospodarki. Krótkoterminowa konsolidacja finansów państwa przebiega dobrze, ale budżet wciąż wymaga wsparcia w latach 2008-2010 i dalszych" - powiedział Ambrus.

Przypomniał, że koszty przygotowań do ME byłyby dodatkowym obciążeniem dla budżetu i nawet fundusze z Unii Europejskiej nie mogłyby tego zniwelować.

Inny analityk, pracujący dla francuskiej grupy bankowej BNP Paribas, Michał Dybuła uznał, że korzyści przewyższyłyby nieuniknione koszty. Dybuła twierdzi, że w okresie od 2007 do 2011 r. wzrosłyby na Węgrzech inwestycje i absorpcja funduszy unijnych na inwestycje, w tym budowę dróg, stadionów i innych urządzeń.

Wskazał jednak na to, że wysokie wydatki spowodowałyby przesunięcie w czasie osiągnięcia, wymaganego przez Unię Europejską limitu 3 procent deficytu budżetowego, a tym samym oddaliłoby włączenie Węgier do strefy euro (obecnie planowane na 2014 r). Przyznał jednak, że turniej ME-2012 r. przyniósłby napływ pieniędzy z turystyki. (PAP)