Za biznesem stoją ludzie. Różnych kultur, z różnymi przyzwyczajeniami. Polacy — biznesmeni też mają kilka unikatowych na skalę światową cech…
„Puls Biznesu”: Tajemnicza nazwa — zarządzanie międzykulturowe. Czyli właściwie — co?
Alexander Wurz: Dostrzeganie i zrozumienie odrębności, które występują pomiędzy przedstawicielami różnych kultur. Te głęboko zakorzenione różnice w postrzeganiu świata, w hierarchii wartości, w podejściu do problemów biznesowych mocno wpływają na sposób prowadzenia interesów, styl zarządzania firmą. Kluczem jest zrozumienie, że określone zachowania podwładnych czy współpracowników nie wynikają z ich negatywnej postawy czy braku motywacji. Wielu zarządzających firmami jest coraz bardziej świadomych, że skuteczna komunikacja międzykulturowa i wspólna dyskusja nad problemami pozwalają zaoszczędzić wiele czasu, a przede wszystkim pieniędzy.
To wciąż bardzo młoda dziedzina zarządzania…
…nieodłącznie związana z procesem globalizacji. Firmy działające na skalę światową mają coraz więcej kontaktów międzynarodowych, a tym samym międzykulturowych. Wiele firm zatrudnia jednocześnie przedstawicieli najróżniejszych kultur. I wiele z nich straciło miliony euro, ponieważ ich pracownicy nie potrafili się porozumieć.
To teoria — różnice kulturowe oczywiste są dla wszystkich. Problemów przysparza jednak biznesowa międzynarodowa codzienność…
Zastosowaniu teorii różnic kulturowych w praktyce służą szkolenia, które pokazują, jaki wpływ na skuteczność zarządzania w firmie mają różnice kulturowe na przykład między przełożonymi a ich pracownikami. W nauce przełamywania barier istotne są dwa etapy. Pierwszy to zrozumienie — dlaczego inni reagują na pewne wydarzenia inaczej niż ja? Drugi to akceptacja tych różnic. To, że moi podwładni reagują tak, jak reagują, nie oznacza, że robią to z braku sympatii czy szacunku wobec mnie, ale z ich natury. I nie powinienem odbierać tego personalnie. Pozwala to wprowadzić pewien spokój do współpracy. O potrzebie takich szkoleń najlepiej świadczą moje doświadczenia z pracy we Francji. Jednemu z pracowników powierzyłem wykonanie naprawdę pilnego zadania. Ustaliliśmy termin, wyjaśniliśmy dokładnie, na czym polega jego praca. Kiedy w wyznaczonym czasie zapytałem o wyniki, był zaskoczony i zdziwiony. Okazało się, że dla Francuzów każde zadanie jest „pilne”. A ich rzeczywista priorytetowość zależy od tego, jak często szef pyta o postęp prac. Jeśli zwierzchnik nie interesuje się — można o sprawie zapomnieć. Widocznie zmienił zdanie. Dla Niemca to nie do pomyślenia…
Jaki jest zatem obraz polskiego biznesmena w oczach Niemca z międzynarodowym doświadczeniem?
Najbardziej zaskakujące jest to, że dla Polaków biznesmenów niezwykle ważne jest zbudowanie osobistego kontaktu, personalnych relacji, znalezienie czegoś, co łączy ludzi. Wydaje się, że bez tego niemożliwe jest zrobienie jakiegokolwiek interesu z Polakiem. W oczach niemieckiego przedsiębiorcy nawiązywanie osobistych relacji to niepoważne zachowanie i strata czasu. Liczy się biznes. To, co łączy Polaków i Niemców, to zadawanie pytań wprost. Otwarte wyrażanie wątpliwości, gdy coś jest niejasne. To charakterystyczne także dla Amerykanów. Ale przedstawiciele wielu innych kultur byliby takim zachowaniem zakłopotani, wręcz zszokowani. I tym, w czym Polacy są jedyni w swoim rodzaju na całym świecie: szanują swoich szefów, wykonują ich polecenia, próbując jednocześnie swoich sposobów. Z jednej strony lojalność i posłuszeństwo, z drugiej działanie na własną rękę.
Kto jest wobec tego najtrudniejszym partnerem dla Polaków?
Podobnie jak dla innych europejskich nacji, najtrudniejszymi partnerami są Japończycy. Tym bardziej że Polska przez wiele lat była oddzielona od świata, miała ograniczone kontakty zagraniczne. Z kolei Japończycy też nie są narodem otwartym, stworzyli jedyną w swoim rodzaju kulturę. Ale nie trzeba sięgać aż tak daleko. Zawsze warto pamiętać, że ci, którzy są najbliżej nas, często bardzo różnią się od nas samych. Zatem Polacy muszą „nauczyć się” także Niemców czy Czechów.
Czego zagraniczni partnerzy powinni unikać w kontaktach z Polakami?
Dużo czasu należy poświęcić zbudowaniu pewnego ludzkiego, personalnego porozumienia. Zatem wykluczone są szybkie interesy, suche biznesowe kontakty. Polacy są też wrażliwi na punkcie swojej wartości i umiejętności. Jeśli obcokrajowiec, szczególnie Niemiec, będzie próbował udowodnić Polakom, że „wie lepiej”, że pracują gorzej, mniej sprawnie i efektywnie — nie ma czego tutaj szukać. A niestety, wciąż pokutuje opinia o Polakach, że po dziesięcioleciach komunistycznej dominacji nie potrafią robić interesów.
A jeśli mimo starań kulturowy problem zakłóci kontakty?
Najgorsze, co można zrobić w takiej sytuacji, to osądzić zachowanie drugiej osoby, myśląc stereotypowo. W prawidłowej reakcji pomaga świadomość różnic, nawet jeśli brakuje nam wiedzy, na czym one faktycznie polegają. W napiętej sytuacji warto zachować spokój i spróbować wyjaśnić zachowania, które dla jednej ze stron są niezrozumiałe, szokujące. Najważniejsza jest w tym wypadku otwarta komunikacja i pozytywne nastawienie do partnera.
