WARSZAWA (Reuters) - Warszawska sesja giełdowa może rozpocząć się od zniżek, do których przyczynią się pesymistyczne nastroje na rynkach światowych, a także wokół warszawskiego parkietu. Te ostatnie mogą być związane z groźbą zgłoszenia kolejnego wniosku o upadłość Elektrimu, uważają maklerzy.
We wtorek warszawski indeks WIG20 spadł o 4,6 procent do 1.067,5 punktu, a obroty wyniosły 193 miliona złotych. Liderem zniżek był Elektrim.
Indeksy na Wall Street odnotowały we wtorek największe jednodniowe zniżki od 11 września, a tokijski Nikkei znalazł się w okolicach 19-letniego dna. Spadki wywołane były danymi o słabej koniunkturze w przemyśle USA, które wzbudziły na rynku obawy, że wyniki spółek nie zaczną się szybko poprawiać.
Indeks Dow Jones stracił 4,1 procent i wyniósł 8.308,05 punktu, a Nasdaq Composite spadł o 3,88 procent do 1.263,84 punktu.
"Wydaje się, że dziś dalej będą spadki, ale mogą zostać wyhamowane w trakcie sesji (...). Indeks raczej nie spadnie poniżej 1.000 punktów, bo to bardzo silny poziom wsparcia" - powiedział Paweł Demczuk, makler z BPH-PBK.
"Jednym ze słabszych papierów powinno być dziś BRE, ale Elektrim nie musi być już tak słaby, ponieważ jego akcje już się nieco przeceniły. Może być grany bardzo spekulacyjnie przez bardzo ryzykownych graczy" - dodał.
We wtorek akcje Elektrimu i jego największego akcjonariusza BRE Banku gwałtownie potaniały, w reakcji na poniedziałkowe oświadczenie telekomunikacyjnej spółki, która poinformowała, że zrywa porozumienie ze swoimi wierzycielami.
Wbrew wynegocjowanym wcześniej z trudem ustaleniom, Elektrim nie podpisze ostatecznej umowy o restrukturyzacji przekraczającego 440 milionów euro zadłużenia z tytułu niespłaconych obligacji. Spółka chce rozmawiać z obligatariuszami o nowej ofercie, ale nie wyklucza także wniosku o upadłość.
Kurs Elektrimu spadł we wtorek o 39,1 procent do 1,4 złotego, zaś BRE Banku o 12 procent do 77 złotych.
((Barbara Woźniak, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))