Na wyprzedaży można trafić na okazje

Ewa Bednarz
opublikowano: 2014-05-23 00:00

Aukcje wyprzedażowe to nowy trend na polskim rynku. Wprawdzie pierwsze były organizowane kilka lat temu, ale teraz zdobywają popularność.

Na Zachodzie wyprzedaże całych kolekcji czy ich fragmentów lub wyposażenia rezydencji są standardem, w Polsce wciąż należą do rzadkości. W ubiegłym roku w Rempeksie było sześć aukcji wyprzedażowych, w SDA dwie. Rok wcześniej — w sumie zaledwie cztery — wylicza Rafał Kamecki z Artinfo, firmy,która od ponad 10 lat śledzi polski rynek aukcyjny. Wśród niewtajemniczonych aukcje wyprzedażowe wywołują niepokój, bo niskie ceny wywoławcze traktowane bywają jako odpowiednik niskiej wartości, wtajemniczeni jednak wiedzą, że to czasem okazja do zdobycia wyjątkowych przedmiotów za nie zawsze duże pieniądze — zwłaszcza jeżeli do licytacji nie przystąpi wiele osób i cena nie zostanie wywindowana. Na aukcjach wyprzedażowych można, jak na każdych innych, kupować rysunki, grafiki, obrazy olejne i akwarele, srebra, a nawet meble, które na co dzień nie cieszą się dużym powodzeniem, a tu potrafią znaleźć amatorów. Wśród licytowanych przedmiotów: karafek, platerów, talerzy, lamp czy wazonów, można trafić na przedmioty, których ceny wywoławcze wynoszą 50-100 zł. Okazji jest tyle, że niektóre domy aukcyjne nie chcą publikować wyników, aby nie psuć rynku niskimi cenami. Nie zawsze jednak można kupić tanio, choć zdarzają się wyjątki. W połowie maja na aukcję ze zbiorów kolekcjonera zorganizowaną przez Rempex trafił m.in. portret Witkacego — czarno-biała fotografia wykonana przez przyjaciela artysty Józefa Głogowskiego z ceną wywoławczą 1 tys. zł. Głogowski jest autorem najsłynniejszych min Witkacego, a odbitki osiągają bardzo wysokie ceny i na polskim rynku są rzadkością. Na ostatniej aukcji fotografii kolekcjonerskiej dwa portrety Witkacego z 1931 r. licytowane były od 30 tys. zł. Ostatecznie za „Nieśmiałego Bandytę” i „Groźnego bandytę” zapłacono po 60 tys. zł. Na świecie fotografie Witkacego sprzedawane są po 15-30 tys. EUR. W Rempeksie zapłacono 28 tys. zł. Dwa lata temu, na pierwszej aukcji wyprzedażowej ze zbiorów kolekcjonera, „Portret Janusza Kotarbińskiego” — pastel namalowany przez Witkacego wystawiony z ceną 1 tys. zł, przebijano do 60 tys. zł. Prawdziwym szokiem była jednak licytacja modelu pomnika Piotra Wielkiego dla Petersburga z 1872 r. Aleksandra Michajłowicza Opiekuszina, o który walczono od 1 do 200 tys. zł.