Na wyścigi z fiskusem

opublikowano: 10-05-2013, 00:00

Zakładowe zawody sportowe to zabawa na koszt pracodawcy, ale fiskus ściągnie haracz. Branżowe rozgrywki to już promocja firm. Tu skarbówka też nie bywa łaskawa

Przed sądami administracyjnymi toczy się coraz więcej spraw dotyczących opodatkowania wydatków związanych z zawodami sportowymi organizowanymi przez pracodawców dla ich pracowników. Nie w każdym przypadku sądy uznają racje fiskusa, który twierdzi, że uczestnicy takich imprez powinni zapłacić podatek czy też, że zakład pracy nie może ich uznać za swoje koszty.

Zobacz więcej

NIEOBECNI NIE MAJĄ RACJI: Rywalizacja sportowa integruje, ostatnio często przy kręglach. To kosztuje, nawet pracownika, który nie lubi sportu. Zapłaci za to wyższą zaliczką na podatek — czy pojawi się na torze, czy nie. [FOT. GK]

PIT od pracownika

Wątpliwości związane z opodatkowaniem pracowniczych imprez sportowych wynikają z takich samych problemów, jakie rodzą od dłuższego czasu wszelkie nieodpłatne świadczenia od pracodawców. O tej porze roku takich pytań przybywa w związku z częstymi wydarzeniami plenerowymi, których celem jest m.in. budowanie relacji wśród zatrudnionych. Udział w nich jest przez organy podatkowe traktowany często jako przychód pracownika, podlegający podatkowi dochodowemu od osób fizycznych (PIT).

— Zgodnie z coraz bardziej agresywnym podejściem fiskusa udział pracowników w firmowym turnieju sportowym może być postrzegany jako przychód ze stosunku pracy — mówi Piotr Kwaśny, doradca podatkowy w ASB Tax. Tak m.in. uznał dyrektor Izby Skarbowej (IS) w Warszawie w interpretacjiindywidualnej. W tym przypadku według skarbówki wolna od PIT jest tylko wartość przysporzeń w ramach zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, czyli maksymalnie do 380 zł w roku (sygn. IPPB2/415-808/12-2/JG). Pracownik wzbogaca się dlatego, że np. korzysta ze stroju sportowego sfinansowanego przez pracodawcę, dojazdu na miejsce imprezy czy kateringu.

— Przyjmuje się, że kwotę do opodatkowania jednej osoby wylicza się na podstawie kosztów imprezy dzielonych przez liczbę pracowników, którzy w niej uczestniczyli. Nie szacuje się, ile ktoś skonsumował. Nie jest też ważne, czy pracownik skorzystał ze świadczeń — doradca z ASB Tax wyjaśnia zasady rozliczeń wynikające z interpretacji organów podatkowych. Wyjaśnia, że świadczenie od pracodawcy jest przychodem ze stosunku pracy, a nie z dodatkowego źródła. W miesiącu, w którym odbywa się impreza, w zaliczce za taki przychód powinna być również rozliczona kwota tego świadczenia.

Koszty firmy

Niekiedy zawody sportowe mają szerszy zasięg, są ogólnodostępne lub organizowane dla przedstawicieli konkretnej branży, mają charakter publiczny. Można je uznać za popularyzację marki firmy. W takich przypadkach organy podatkowe wydają się przyjaźniejsze pracownikom. Ten sam dyrektor warszawskiej izby w innej interpretacji stwierdził, że wysłanie drużyny sportowej składającej się z pracowników i poniesienie kosztów sportowej imprezy branżowej nie jest nakierowane na rzecz zatrudnionych. To osoby oddelegowane podejmują działania na rzecz pracodawcy, promując w ten sposób jego wizerunek na rynku.

— W takim przypadku ryzyko doliczenia przez władze skarbowe dodatkowego przychodu pracownikom jest ograniczone — ocenia doradca podatkowy. Pracodawca natomiast powinien móc rozliczyć wydatki na organizację imprezy dostępnej dla ludzi z zewnątrz w kosztach firmy. Musi on jednak wykazać, że mają one związek z przychodem z prowadzonej działalności. Inaczej fiskus nie uzna takich wydatków — w całości albo części — za koszty uzyskania przychodu. Dyrektor bydgoskiej IS zaakceptował tylko niektóre koszty maratonu wodnego zorganizowanego przez podatnika, który wystąpił do izby o interpretację. IS zaliczyła do kosztów podatkowych wynagrodzenie fotografa i zakup nagród, ale już nie honoraria dla sędziów sportowych. Za koszt uznała też wynajem łodzi dla dziennikarzy relacjonujących wydarzenie, ale już nie łodzi zabezpieczających zawodników (sygn. ITPB3/423-396/12/MK).

— Dowolność oceny zasadności uznania za koszty wydatków organizacji wydarzenia sportowego może być daleko idąca, a nawet oderwana od zdrowego rozsądku i logiki. Na szczęście interpretację tę uchylił gdański sąd (2 kwietnia 2013 r. sygn. I SA/Gd 246/13). Niemniej potwierdza ona tezę, że obrona racji podatników wciąż napotyka na wiele trudności — podkreśla Piotr Kwaśny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu