Nowe przepisy o samozatrudnieniu zmniejszą zagrożenie ze strony fiskusa.
„Puls Biznesu”: Jest pan współtwórcą nowych regulacji prawnych dotyczących samozatrudnienia. Słychać opinie, że może dojść do ograniczenia tej formy działalności, prowadzonej przez około 1,6 mln osób w kraju. Czy podatnicy rzeczywiście mają powody do obaw? Czy fiskus chce zlikwidować samozatrudnienie?
Mirosław Barszcz: Nie będzie żadnego ograniczenia samozatrudnienia. Nowe przepisy są korzystniejsze od obecnie obowiązujących. Teraz urzędnik skarbowy ma pełną dowolność uznania, kto prowadzi działalność gospodarczą, a kto nie. Taka niejednoznaczność przepisów jest poważnym zagrożeniem. Nowe regulacje jasno wskazują, kto jest przedsiębiorcą. Znikną niejasności interpretacyjne. Zwiększy się bezpieczeństwo podatników. Strony umów będą dokładnie wiedziały, jak ułożyć swoje relacje, aby uniknąć kłopotów z fiskusem.
Jaki jest więc cel nowych regulacji? Trudno uwierzyć, że tylko dobro przedsiębiorców.
Celem nowelizacji jest jasne okeślenie reguł obowiazujących zarówno przedsiębiorców, jak i urzędy skarbowe. Jeżeli ktoś, czytając nowe przepisy, dojdzie do wniosku, że po 1 stycznia 2007 r. miałby problem ze swoim samozatrudnieniem, to oznacza, że ten problem ma już dzisiaj. Jakakolwiek interpretacja pojęcia działalności gospodarczej oparta na obecnych regulacjach będzie bardziej restrykcyjna od nowych przepisów.
Przecież fiskus może nadal nadinterpretować przepisy i wykorzystywać je ze szkodą dla przedsiębiorców.
Miejmy nadzieję, że tak nie będzie, kontroli można się jednak spodziewać. Uważam, że dzięki doprecyzowaniu przepisów każdy będzie mógł łatwo wykazać, że wykonuje działalność gospodarczą i fiskus nie będzie miał do czego się przyczepić.