Funkcjonowanie polskiego rolnictwa w ramach wspólnej polityki rolnej państw unijnych powinno spowodować liczne zmiany w tym sektorze gospodarki. Zdaniem Janusza Wojtczaka, prezesa firmy Neorol z Żerkowa, dzięki nim sytuacja ekonomiczna gospodarstw rolnych, a także firm produkujących na ich potrzeby powinna się poprawić.
Wytwórnia pasz Neorol zamierza w tym roku uruchomić nową linię produkcyjną do wyrobu pasz przeznaczonych wyłącznie dla bydła. Spółka planuje także wyjście poza polski rynek. Aktualnie prowadzi negocjacje z odbiorcami zza naszej wschodniej granicy oraz z krajów arabskich.
— Stale zwiększamy wielkość produkcji. Kiedy rozpoczynaliśmy działalność w 1995 r., sprzedawaliśmy 100 ton pasz miesięcznie, a obecnie ponad 120 razy więcej. Taki wzrost stał się możliwy dzięki modernizacji naszych zakładów. Najpierw zainwestowaliśmy w komputerowy system dozowania składników do produkcji pasz, potem zakupiliśmy nowoczesny granulator. Po zakończeniu wszystkich planowanych zmian, spodziewamy się wzrostu produkcji do 200 tys. ton w ciągu roku — zapowiada Janusz Wojtczak.
Kiedy Polska stanie się członkiem Unii Europejskiej, przedsiębiorcy będą zmuszeni do podnoszenia jakości swoich usług i produktów oraz przystosowania się do nowych wymagań i przepisów prawnych. Neorol postanowił w tym celu wdrożyć system zarządzania jakością zgodny z wymaganiami norm: ISO 9001: 2000 oraz TC 34 N 10 46 HACCP.
— Dzięki działaniom zgodnym z tymi normami, już teraz produkujemy pasze spełniające normy jakościowe, obowiązujące w Unii. Niezmiernie istotnym elementem naszej strategii jest także jakość obsługi klientów, opartej na zasadzie trwałej i partnerskiej współpracy. Dążymy do tego, aby nasi dealerzy nie tylko sprzedawali pasze, ale także wspomagali nabywców fachowym doradztwem zootechnicznym i ekonomicznym — tłumaczy Janusz Wojtczak.
Słaba kondycja gospodarstw rolnych odbija się ujemnie na dynamice rozwoju całego sektora, w tym również producentów pasz. Coraz częściej mają oni do czynienia z niewypłacalnością swoich odbiorców.
Jednak mimo wyraźnego spadku produkcji zwierzęcej istnieje szansa na poprawę kondycji tych przedsiębiorstw. Janusz Wojtczak wiąże nadzieje ze spodziewanym wzrostem zapotrzebowania na drób, a odbiorcami ponad 70 proc. produkowanych przez jego firmę pasz są właśnie fermy drobiu.
— Po otwarciu granic Unii, zmiany spowodowane wspólną polityką rolną powinny przyczynić się do poprawy warunków działalności gospodarstw rolnych, czyli naszych klientów. Oczekujemy stabilizacji tej branży, co pozwoli nam na racjonalne planowanie strategicznych decyzji, dotyczących dalszego rozwoju — mówi Janusz Wojtczak.