Nad Stalexportem krążą nowi inwestorzy

Marcin Goralewski
opublikowano: 2004-03-01 00:00

Radykalna poprawa wyników finansowych przekonuje inwestorów do zakupu akcji Stalexportu. Następny blue chip na giełdzie?

Stalexport na prostej? To już chyba fakt. W ubiegłym roku grupa giełdowej spółki (obejmująca przede wszystkim część handlową i firmę zarządzającą autostradą) zarobiła na czysto prawie 95 mln zł, nieznacznie przekraczając 1 mld zł przychodów ze sprzedaży. Tego wyniku nie ma co porównywać do osiągnięć z 2002 r., kiedy firma miała ponad 261 mln zł skonsolidowanej straty i wspominało się o finansowym bankructwie. Dlaczego? Od tego czasu Stalexport został bowiem oddłużony, a kontrolę nad nim przejęli — zamieniając długi na akcje — wierzyciele.

Jeszcze lepiej?

— Widać, że przeprowadzana, dogłębna restrukturyzacja spółki przynosi wymierne korzyści — oceniają analitycy DM BPH PBK.

W tę opinię wpisują się plany zarządu Stalexportu na ten rok. Spółka zapowiada sprzedaż zbędnego majątku (spółki Złomhut, pakietów akcji Beskidzkiego Domu Maklerskiego, Walcowni Rur Jedność oraz nieruchomości w Katowicach, Chorzowie i Olsztynie).

— Liczę też, że plany wchłonięcia przez spółkę matkę firm dystrybucyjnych zaowocują lepszymi wynikami — mówi Mieczysław Skołożyński, członek zarządu spółki.

Jeszcze drożej?

Spółka nie opublikowała prognoz finansowych na ten rok.

— Będziemy chcieli utrzymać poziom z 2003 r. — przekonuje.

Przychody giełdowej firmy mają wynieść 800 mln zł.

— Podkreślam fakt, że po raz pierwszy od długiego czasu grupa ma dodatnie kapitały własne — dodaje członek zarządu.

Może to sprawia, że akcje Stalexportu na giełdzie są coraz droższe. W piątek poszły do góry o prawie 3 proc. — do 2,57 zł za sztukę. Na początku roku kosztowały około 1,8 zł, czyli wzrosły od tamtego czasu o 43 proc. I mogą rosnąć dalej. Zarząd twierdzi, że zakupem akcji interesują się fundusze inwestycyjne i emerytalne, które badały sytuację finansową spółki.

— Przeprowadziliśmy kilkadziesiąt rozmów z krajowymi i zagranicznymi instytucjami finansowymi, które są już lub chcą zostać naszymi akcjonariuszami — mówi Mieczysław Skołożyński.