Wszystko wskazuje na to, że dojdzie do eskalacji konfliktu między głównymi akcjonariuszami Mostostalu Warszawa — Accioną i Elektrimem. Z wypowiedzi dla poniedziałkowego "Pulsu Biznesu" dwóch członków rady nadzorczej MW - Juana Ignacio Entrecanalesa, reprezentanta Acciony, i Roberta Butzke z Elektrimu, wynika, że żadna ze stron nie zamierza ustępować pola adwersarzowi.
- „Puls Biznesu”: Jaką widzi Pan możliwość rozwiązania patowej sytuacji, która powstała po powołaniu dwóch rad nadzorczych i dwóch zarządów MW?
Juan Ignacio Entrecanales, szef RN popierany przez Accionę: Spór można rozwiązać szybko na drodze rozmów, ale niestety nie jest to możliwe z obecnym kierownictwem Elektrimu. Jednak wydaje się, że już niedługo w tej ostatniej firmie dojdzie do poważnych zmian, które mogą wyjść na dobre zarówno Elektrimowi, jak i Mostostalowi. Najmniej pożądanym rozwiązaniem, ze względu na upływający czas, jest postępowanie sądowe, ale jeżeli już doszłoby do niego, to Acciona jest gotowa poddać się jurysdykcji niezawisłego polskiego sądu.
„PB”: Przedstawiciele Elektrimu twierdzą, że główną przyczyną konfliktu jest osoba Neila Balfoura. Czy dla dobra Mostostalu Warszawa nie warto byłoby jednak przystać na żądania kierownictwa Elektrimu i na stanowisku prezesa obsadzić menedżera, który nie byłby kontrowersyjny dla żadnej ze stron?
J.I.E.: Osoba Neila Balfoura nie jest jedynym punktem spornym. Barbara Lundberg i Jacek Walczykowski w jawny sposób blokowali realizację strategii Acciony w Mostostalu. Zmuszali Mostostal do angażowania się w nierentowne kontrakty eksportowe i inwestycje w bankrutujące firmy, kontrolowane przez Elektrim. Według nas, tylko w okresie, gdy Acciona była już akcjonariuszem MW, działania Elektrimu doprowadziły spółkę do 15 mln zł strat. Nie dopuścimy do odwołania Neila Balfoura tylko po to, by sprawić satysfakcję ludziom z Elektrimu, którym całkowicie nie ufamy.
„PB”: Dlaczego Neil Balfour jest dla Acciony tak ważny? Czy Acciona nie ma w Polsce żadnych innych zaufanych ludzi, którzy mogliby stanąć na czele zarządu MW?
J.I.E.: Pan Balfour nie jest jedyną osobą w Polsce, której ufamy, ale rzetelnie realizuje strategię Mostostalu, w pełni popieraną przez Accionę.
„PB”: Jak ocenia Pan najnowsze propozycje rozwiązania kryzysu złożone przez Elektrim?
J.I.E.: Przypominam, że w lutym Barbara Lundberg i Jacek Walczykowski mieli okazję sprzedać akcje MW w naszym wezwaniu po 14 zł, ale tego nie zrobili. Acciona nie ma zamiaru zwiększać swojego zaangażowania w MW powyżej 49 proc. kapitału, o czym informowała przy wezwaniu. Pragnę podkreślić, że posiadane przez nas akcje nie są na sprzedaż.
- „Puls Biznesu”: Jaką widzi Pan możliwość rozwiązania patowej sytuacji, która powstała po powołaniu dwóch rad nadzorczych i dwóch zarządów?
Robert Butzke, szef RN popierany przez Elektrim: Najbardziej wskazane byłoby porozumienie, ale Acciona musiałaby najpierw zgodzić się, aby na czele zarządu Mostostalu Warszawa stanął ktoś inny niż Neil Balfour. Gdyby jednak ta propozycja okazała się nie do przyjęcia dla Acciony, to alternatywą jest ogłoszenie przez nią wezwania na 100 proc. akcji MW. Ale nie z ceną 14 zł, jaką zaproponowano ostatnio, lecz 17-18 zł, czyli na takim poziomie, na jakim wyceniają walory analitycy. Innym wyjściem byłaby sprzedaż akcji Mostostalu Warszawa należących do Acciony Elektrimowi i funduszom inwestycyjnym.
„PB”: Acciona uważa, że konflikt w MW nie dotyczy tylko osoby Neila Balfoura. Zarzuca Elektrimowi m.in. blokowanie realizacji strategii Acciony w Mostostalu.
R.B.: Rodzi się pytanie, jaka jest strategia Mostostalu? Dwaj główni akcjonariusze powinni się dogadać w tej sprawie, a szczerze mówiąc, nie widziałem jeszcze takiego dokumentu. Pan Balfour nie opracował strategii, lecz jedynie jej tezy. Chcielibyśmy, aby strategia dla MW była jasna i precyzyjna, a według mnie, Neil Balfour nie jest w stanie jej przygotować. Być może to właśnie jest źródłem konfliktu.
„PB”: Jakie jeszcze zarzuty ma Elektrim wobec Neila Bal- foura?
R.B.: Neil Balfour chciał, aby MW zaangażował się kapitałowo w Polska Trust bez wcześniejszego przeprowadzenia due diligence, co jest konieczne w normalnej kulturze zarządzania. Chodzi również o to, że wnioski pana Balfoura nie były dopracowane. Powiem więcej, nie było nigdy zgody całego zarządu na zgłaszane propozycje. Gdy w mediach negatywnie mówi się o prezesie firmy, to na miejscu Neila Balfoura złożyłbym dymisję, aby dać szansę osobie, która jest w stanie przedstawić strategię i pogodzić głównych akcjonariuszy.
„PB”: Czy w gronie osób związanych z Accioną Elektrim widzi kandydata na prezesa zarządu MW?
R.B.: Gotowi jesteśmy dyskutować nad każdym kandydatem, oczywiście poza panem Balfourem. I w tej kwestii bylibyśmy gotowi wykazać daleko idącą elastyczność.