Nadchodzą nowe czasy dla przetwórstwa

Anna Bytniewska
25-10-2004, 00:00

Polski rynek przetwórstwa tworzyw czekają radykalne zmiany — konkurencja już puka do drzwi. Kraje zachodnie dogonimy jednak dopiero za 15 lat.

Spółka Basell Orlen Polyolefins (BOP), którą w 2002 r. PKN Orlen zawarł z koncernem Basell — światowym potentatem na rynku poliolefin (polipropylen, polietylen) — była pierwszym krokiem w kierunku stworzenia dogodnych warunków dla rozwoju przetwórstwa tworzyw sztucznych w Polsce.

Kolejnym jest gigantyczna inwestycja, jakiej podjęli się partnerzy — budowa wartej 500 mln EUR wytwórni poliolefin. Ma ona ruszyć w III kwartale 2005 r. Czy da początek nowej erze w historii polskiego przemysłu chemicznego? Zapewne tak, ale przed nami jeszcze daleka droga, bowiem mamy wiele do nadrobienia w stosunku do krajów Europy Zachodniej. Dwumiesięczne opóźnienie terminu uruchomienia kluczowej dla sektora wytwórni BOP niczego raczej na gorsze nie zmieni.

Będzie lepiej, ale...

Spółka wykonała już prace, które pochłonęły co najmniej 65 proc. ogólnej kwoty inwestycji i zapewnia, że ruszy ona o czasie.

— Wygląd zewnętrzny budowy niewiele odbiega od ostatecznego kształtu fabryki. Zainstalowano już reaktory do produkcji polietylenu i polipropylenu. W tej chwili wykonywane są głównie prace wykończeniowe. Codziennie na budowie pracuje około 2 tys. osób — podkreśla Wido Waelput, wiceprezes zarządu Basell Orlen Polyolefins.

To, co wyprodukuje instalacja, jednak nie trafi w całości na polski rynek. Znajdzie się na nim jedynie 50 proc. wytwarzanych przez BOP komponentów. Pozostałą część pochłonie sieć koncernu Basell. Całkowita wydajność zakładu BOP w Płocku będzie wynosiła około 820 tys. ton poliolefin rocznie.

— Uruchomienie nowej instalacji uspokoi sytuację na lokalnym rynku tworzyw. Jednak obecny deficyt surowców do ich produkcji to zjawisko o skali globalnej. Spowodowane jest ono nie tylko zwiększonym zapotrzebowaniem na światowych rynkach, ale także ogromnym popytem na olefiny (etylen, propylen) — surowce do ich produkcji. Wielu spośród producentów olefin wysyła swoje produkty na tak odległe rynki jak Południowa Afryka czy Chiny, korzystając z koniunktury i możliwości uzyskania lepszych cen niż w Europie — wyjaśnia Wido Waelput.

Naczynia połączone

To nie dziwi. Istotny wpływ na tempo wzrostu rynku poliolefin ma to, że jest ono ściśle związane z dynamiką rozwoju gospodarczego danego regionu.

— Zmiana wartości PKB o 1 proc. w górę lub w dół odpowiada mniej więcej wartości produkcji jednej dużej instalacji poliolefinowej. W sytuacji więc, kiedy na dużym i chłonnym rynku następuje ożywienie gospodarcze, odpowiadające wzrostowi PKB choćby o 1 proc., natychmiast odbija się to niedoborami na rynku tych komponentów — twierdzi Wido Waelput.

Szansa i wyzwanie

Polska odczuwa to tym dotkliwiej, że zawsze była importerem surowca do produkcji tworzyw, ale też półwyrobów i gotowych wyrobów z tworzyw sztucznych. Co gorsza, obecnie ceny poliolefin rosną i to nie tylko ze względu na zwiększający na nie popyt, ale także z powodu szybujących w górę cen ropy naftowej. Może to okazać się zgubne dla światowej koniunktury.

— Należy się spodziewać, że sytuacja na rynku ropy naftowej będzie miała wpływ na osłabienie wzrostu gospodarczego na świecie. W związku z tym, że dynamika rynku poliolefin koreluje z tempem rozwoju gospodarki, można wysnuć już wnioski. Ale jest duża szansa, że naszą instalację uruchomimy w okresie koniunktury — uważa Wido Waelput.

Przedstawiciele BOP podkreślają jednak, że obecnie realizowana inwestycja stworzy polskim przetwórcom tworzyw sztucznych duże możliwości rozwoju.

— Dostęp do surowca wyprodukowanego przy zastosowaniu nowoczesnej technologii pozwoli polskim przetwórcom poprawić konkurencyjność. Ponadto zbudowanie w Polsce potężnej bazy surowcowej przyciągnie zagranicznych inwestorów. Jest kilka firm, których inwestycje już są w fazie początkowej. Miałem okazję odbyć rozmowy z producentami — klientami Basell w Europie Zachodniej, którzy myślą o poszerzeniu rynków zbytu o Polskę. Wielu z nich przeprowadza analizy i przygotowuje się do podjęcia ostatecznej decyzji — podkreśla Wido Waelput.

Nie można nie zauważyć, że BOP wyrasta na dominującego dostawcę poliolefin w Polsce.

— Będziemy dużym dostawcą. Należy pamiętać, że polski rynek jest już otwarty, co stwarza pole do popisu konkurencyjnym firmom z branży — mówi Wido Waelput.

BOP może osiągnąć maksymalnie 50-55 -proc. udział w polskim rynku. Konsumpcja poliolefin w Polsce to obecnie 19 kg na osobę.

— Do tego dochodzi import przetworzonych poliolefin — dodatkowe 3,5 kg na osobę. Mamy więc już powyżej 20 kg na osobę. W krajach Europy Zachodniej — ponad 40 kg. Z drugiej strony, jeśli porównamy wzrost zużycia polipropylenu w Polsce, który w ubiegłym roku wyniósł 10 proc., i polietylenu niskiej gęstości (12 proc.) z zaledwie kilkuprocentowymi wzrostami na Zachodzie, wnioski nasuwają się same. Różnica będzie się z roku na rok zmniejszać. Według naszych obliczeń, może to jednak potrwać około 15 lat — twierdzi Wido Waelput.

Najpierw rewolucja

Zdaniem wiceprezesa Waelputa, nie bez znaczenia będzie tu dynamika wzrostu PKB, czy fakt przystąpienia Polski do Unii Europejskiej i związane z nim otwarcie rynku. Przetwórcy powinni skupiać się nie tylko na rynku krajowym, ale też szukać możliwości ekspansji za granicą.

— Najpierw jednak polscy przetwórcy muszą wprowadzić nowe technologie i rozszerzyć zakres produkowanych wyrobów. Cała sfera zarządzania firm powinna być zmieniona i unowocześniona. Nieuchronne będzie też zwiększenie potencjału przedsiębiorstw. Na rynku przetwórstwa tworzyw sztucznych efekt skali jest bardzo istotny. A w Polsce jest bardzo niewiele firm, które można porównać z zachodnimi producentami średniej wielkości — radzi Wido Waelput.

Niskie zużycie tworzyw to nie jedyne zapóźnienie Polski.

— Konieczne jest też zmniejszenie opóźnienia w wykorzystaniu technologii informatycznych. Większa zdolność innowacyjnego myślenia mogłaby pomóc podwyższyć konkurencyjność polskiego rynku — mówi Wido Waelput.

Pewne zalety Polski — jako potencjalnego rynku dla inwestycji — mogą się więc okazać się niewystarczające.

— Niższe koszty pracy czy niższe koszty infrastruktury nie są w stanie zagwarantować przetwórcom obecnym na polskim rynku spokojnego przetrwania. Taka korzystna sytuacja potrwa najwyżej kilka lat. W chwili kiedy pojawią się tu inwestorzy, dysponujący dużymi zasobami kapitału i nowoczesną technologią, te atuty prawdopodobnie będą odgrywać już mniejszą rolę — ostrzega Wido Waelput.

Uważa on więc, że w okresie 5 do 10 lat nastąpi wielka zmiana w krajobrazie polskiego rynku przetwórstwa tworzyw sztucznych.

— Częściowo dojdzie do konsolidacji i akwizycji między polskimi producentami. Ale także zagraniczni inwestorzy będą rozwijać tu swoją działalność. Polscy przedsiębiorcy natomiast mogą szukać nowych możliwości rozwoju na Wschodzie. I tu wracamy do punktu wyjścia. Aby na tych rynkach zaistnieć, również trzeba przejść zmiany — twierdzi Wido Waelput.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Chemia / Nadchodzą nowe czasy dla przetwórstwa