Słabe ożywienie gospodarcze prawdopodobnie zwiększy ciężar długu w wielu gospodarkach rozwiniętych, m.in. w USA, Wielkiej Brytanii, Japonii i niektórych krajach eurolandu, pisze Roubini na internetowych stronach magazynu Forbes.
Amerykański ekonomista przypomina, że w 2008 i 2009 roku rządy zdecydowały o bezprecedensowym wsparciu systemów finansowych, aby uchronić gospodarki przed zapaścią. Pozwoliło to na pewien czas zmniejszyć obawy inwestorów.
- Jeśli jednak państwa nadal będą realizować luźną politykę fiskalną i pieniężną w celu stymulacji wzrostu gospodarczego, rezygnując z konsolidacji finansów publicznych, inwestorzy będą coraz bardziej zaniepokojeni kwestią utrzymania ładu finansów i stopniowo zaczną wycofywać się z rynku długu, uważanego dotychczas za bezpieczną przystań – pisze Roubini.
Jego zdaniem, większość banków centralnych zacznie ograniczać płynność na początku 2010 roku mimo iż potrzeby finansowe rządów wciąż pozostaną wysokie.
- Monetyzacja i zwiększanie emisji długu w państwach rozwiniętych zwiększy oczekiwania inflacyjne. Takie państwa będą musiały zaoferować wyższe realne rentowności albo inwestorzy przeniosą się na bardziej atrakcyjne rynki wschodzące – twierdzi Roubini.
Choć niektóre rozwinięte gospodarki są w stanie uniknąć kryzysu, m.in. USA, Niemcy czy Japonia, dla niektórych może ona być już wkrótce rzeczywistością, podkreśla amerykański ekonomista.
MD, moneynews.com