Zachęty już są. Wkrótce nastąpi szturm centrów usług zagranicznych koncernów. Polską specjalizacją mogą stać się finanse i księgowość.
Obowiązuje już rozporządzenie zezwalające na lokowanie w specjalnych strefach ekonomicznych (SSE) centrów usług i zwalnianie ich od podatku dochodowego. Do tej pory zwolnienia były przeznaczone tylko dla firmy produkcyjnych.
— Z przywilejów będą mogły skorzystać firmy tworzące centra usług informatycznych, badawczo-rozwojowych w dziedzinie nauk przyrodniczych i technicznych, rachunkowości i kontroli ksiąg, księgowe (z wyłączeniem deklaracji podatkowych) oraz call center — wyjaśnia Sebastian Mikosz, wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ).
Nowe przepisy powinny stać się zachętą dla inwestorów i przynieść korzyści całej gospodarce.
— Polska zyska na tym o wiele więcej niż straci budżet — komentuje Teresa Koryńska, zastępca dyrektora departamentu polityki regionalnej resortu gospodarki.
SSE nie mogą zwlekać z wykorzystaniem nowych możliwości.
— Inwestorzy będą zainteresowani strefami mniej więcej przez sześć lat. W 2017 r., zgodnie z rozporządzeniem rządu, przywileje wygasają, a przecież firmy muszą mieć kilka lat, by zdążyć z nich skorzystać — twierdzi Teresa Koryńska.
PAIIZ pracuje obecnie nad 12 projektami centrów usług. Mają one dać 12 tys. miejsc pracy.
— Szczególnie dużym zainteresowaniem cieszy się lokowanie u nas usług finansowo-księgowych. Absolwenci polskich uczelni ekonomicznych są po prostu wyszkoleni zgodnie z europejskimi standardami — tłumaczy Sebastian Mikosz.
Według szacunków, dzięki nowemu rozporządzeniu może powstać 15 tys. miejsc pracy, a do budżetu wpłynąć 2,4 mld zł.