Nadzorca stanie nad Bomi

MZAT
opublikowano: 19-07-2012, 00:00

Spółka ma tymczasowego nadzorcę sądowego, a wierzyciele — własne pomysły na spłatę zadłużenia.

Akcjonariusze narzekający na kolejne zarządy Bomi mogą odetchnąć z ulgą — wnioskująca o upadłość układową delikatesowa grupa ma tymczasowego nadzorcę sądowego, którego zadaniem będzie „zabezpieczenie majątku spółki”. Choć Witold Jesionowski, prezes Bomi, w ubiegłym tygodniu miał nadzieję na szybkie rozstrzygnięcie Sądu Rejonowego Gdańsk-Północ, do którego trafił wniosek o upadłość, na decyzje jeszcze poczekamy.

— Sąd na pewno nie jest w stanie wydać postanowienia o ogłoszeniu upadłości — obojętnie, jakiej formy upadłości miałoby dotyczyć — w tym tygodniu.

Na razie wyznaczono mnie na tymczasowego nadzorcę spółki, w piątek zapoznam się z dokumentami Bomi — mówi Grażyna Ossowska-Mazurek, tymczasowy nadzorca sądowy Bomi.

Tymczasem własny wniosek w sprawie upadłości układowej Bomi złożyły we wtorek Zakłady Mięsne Silesia. Dług delikatesowej spółki wobec producenta wędlin i innych przetworów mięsnych to „kilkaset tysięcy złotych”.

— Chcemy, by Bomi spłaciło całość zadłużenia, bez redukcji. Rozumiemy jednak trudną sytuację spółki, która musi pozyskać kapitał, żeby stanąć na nogi. Dlatego nasza propozycja przewiduje danie jej co najmniej 36 miesięcy na zwrot długu po zatwierdzeniu postępowania upadłościowego — mówi Krzysztof Woźnica, prezes ZM Silesia.

Bomi, we wniosku o upadłość układową złożonym 10 lipca, przewidywało spłatę całości zadłużenia tym wierzycielom, wobec których dług nie przekracza 15 tys. zł. Pozostali mieliby zgodzić się na częściową redukcję i rozłożenie spłat w czasie. Spółka musiała wnioskować o upadłość, bo kredyty w rachunkach bieżących wypowiedziały jej (i spółkom zależnym od Bomi, w tym dystrybucyjnemu Rabatowi Service, który też złożył wniosek o upadłosć) banki Pekao, PKO BP i BRE.

Witold Jesionowski, prezes Bomi, oceniał, że instytucje finansowe w przypadku likwidacji spółki mogłyby liczyć na około 40 mln zł i dlatego powinny zaakceptować układ. Banki sprawy nie komentują. Bomi ma około 220 ml zł zadłużenia. Jego zarząd ocenia, że spółka stanie na nogi, jeśli akcjonariusze — po ogłoszeniu upadłości układowej — dosypią do jej kiesy około 50 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MZAT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu