Rosnieft zainwestuje na Kamczatce 24 mld USD
Rosyjska firma twierdzi, że poszukiwania zakończą się sukcesem. Złoża węglowodorów mają być znacznie większe niż na Sachalinie.
Rosja, która jest największym na świecie dostawcą paliw, musi ciągle szukać nowych pokładów surowca, aby zaspokoić rosnące potrzeby rynku. Obecnie jej oczy zwrócone są daleko na wschód — na Kamczatkę.
Azjatyckie eldorado
Rosnieft, jeden z największych kontrolowanych przez państwo koncernów energetycznych, przewiduje, że koszty związane z inwestycją w tym regionie mogą wynieść nawet 24 mld USD. Tak ogromny wydatek jednak się opłaca, bo jak szacuje rosyjski gigant — zasoby znajdujące się w zachodniej Kamczatce mogą być porównywalne ze złożami na Sachalinie lub nawet większe.
W projekcie badawczym Rosnieft ma większościowy, 60-procentowy pakiet udziałów. Firma, która wstępne prace rozpoczęła w 2005 r., już zainwestowała w niego około 90 mln USD. Na tym nie koniec — w przyszłym roku do inwestycji dołoży 270-300 mln USD.
— Jesteśmy w pełni przygotowani do rozpoczęcia dalszych prac. Wiercenie rozpoczniemy już w 2008 r. — mówi Siergiej Bogdanczikow, prezes Rosnieftu.
Koreańscy partnerzy
Na razie firma nie podaje, czy w grę wchodzi wydobycie gazu, czy ropy. Znane są tylko prognozy łącznych zasobów surowca.
— Przewidujemy, że może to być nawet 3,8 mld ton węglowodorów — dodaje Siergiej Bogdanczikow.
Koreańska państwowa spółka naftowa Korean National Oil Corp, która ma 20 proc. udziałów, azjatycki partner Rosnieftu, twierdzi wręcz, że na Kamczatce może znajdować się ponad 10,3 mld baryłek ropy. Dla porównania: złoża Sachalin-1 według szacunków zawiera 2,3 mld baryłek, a Sachalin-2 — połowę mniej.
Jeśli przedsięwzięcie się powiedzie, a złoża są tak duże, jak twierdzą firmy, to pojawia się pytanie, komu Rosjanie będą sprzedawać paliwo z Kamczatki. Na to pytanie prezes Rosnieftu nie chce jednak na razie odpowiedzieć.
Poza koncernami rosyjskim i koreańskim w inwestycję zaangażowane są również inne azjatyckie firmy, m.in. Daewoo International oraz Hyundai.