Nafta Polska nadal drepcze w miejscu

Anna Bytniewska
18-12-2003, 00:00

Nafta Polska czeka na wybór przez resort skarbu szczegółowej ścieżki przekształceń branży chemicznej. Czas ucieka, a trudności już się piętrzą.

12 listopada 2003 r. Rada Ministrów przyjęła strategię restrukturyzacji i prywatyzacji sektora wielkiej syntezy chemicznej (WSCh). Obejmuje on 6 zakładów: ZA Puławy, ZA Kędzierzyn, ZA Tarnów, ZCh Police oraz Organikę Sarzynę i ZCh Zachem z Bydgoszczy. Podstawowym założeniem rządowych planów jest doprowadzenie do konsolidacji produkcji nawozów w Polsce.

Wielka niewiadoma

Czy to się powiedzie, zależy od wielu czynników. Najważniejsze jest to, jak będzie wyglądał konkretny plan restrukturyzacji branży, a to wciąż jest niewiadomą.

— Musimy czekać na określenie przez Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) konkretnej ścieżki restrukturyzacji i prywatyzacji branży i wyrażenie przez resort zgody na jej realizację. Liczymy na to, że stanie się to jeszcze przed końcem tego roku. My przedstawiliśmy już swoje rekomendacje — mówi Wojciech Konarski, dyrektor biura strategii i restrukturyzacji Nafty Polskiej (NP), odpowiedzialny za restrukturyzację sektora WSCh.

Na szczegóły czekają wierzyciele: banki i Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG), dostawca podstawowego surowca, a także potencjalni inwestorzy. To oni ocenią dotychczasowe dokonania Nafty Polskiej i resortu skarbu i podejmą decyzję o tym, czy angażować się w przekształcenia branży. Bez ich aprobaty i wsparcia NP nie może liczyć na sukces na tym polu.

Z melaminą czy bez

Tymczasem już pojawiają się pierwsze trudności. Strategia rządowa zakłada utworzenie koncernu melaminowo-nawozowego. Okazuje się jednak, że nie jest to do końca pewne. Co do tego, że powinna nastąpić konsolidacja produkcji nawozów raczej nikt nie ma wątpliwości. Co do tego natomiast, czy do nawozowego giganta należy dołączyć produkcję melaminy, pewności nie ma. Są obawy, jak to wpłynie na rozmowy prowadzone obecnie z instytucjami finansowymi w sprawie refinansowania budowy wytwórni melaminy III w Zakładach Azotowych Puławy.

— Z ekonomicznego punktu widzenia powstanie koncernu melaminowo-nawozowego jest głęboko uzasadnione. Produkcja melaminy jest silnie powiązana z produkcją nawozów. Może to więc stanowić argument w przyszłych negocjacjach z Unią Europejską, dotyczących wsparcia finansowego inwestycji w przemyśle chemicznym. Projekt koncernu melaminowo-nawozowego pomoże nam przekonać Komisję Europejską, że wykorzystamy mocznik do rozwoju produkcji melaminy, a nie produkcji nawozów — podkreśla Wojciech Konarski.

Z założeń NP można wysnuć wniosek, że polskie zakłady będą musiały ograniczyć produkcję nawozów azotowych z powodu nadprodukcji w krajach UE. Konieczne będą więc takie ustępstwa, jeżeli chcemy uzyskać pieniądze z UE na restrukturyzację sektora chemicznego.

Stąpanie po lodzie

Tymczasem instytucje finansowe niechętnie patrzą na rządową koncepcję łączenia melaminy z nawozami, gdyż obawiają się wzrostu ryzyka inwestycyjnego. Negocjacje jednak trwają.

— Rozmawiamy na ten temat z bankami i funduszami inwestycyjnymi. Bierzemy pod uwagę różne warianty. Nie chcemy przesądzać, czy do koncernu nawozowego dołączy melamina czy też nie, bo może to odbić się niekorzystnie na wyniku rozmów z potencjalnymi partnerami finansowymi. Czekamy na ich stanowiska w tej sprawie — twierdzi Wojciech Konarski.

Koncern nawozowy ma powstać w drodze wniesienia aktywów do tego podmiotu w postaci wytwórni nawozowych Puław, Kędzierzyna, Polic i Tarnowa. W zamian za to obejmą one akcje koncernu. Takie jest nieformalne stanowisko MSP.

— Trudno mówić o szczegółach łączenia aktywów w ramach koncernu nawozowego. Jest to operacja bardzo skomplikowana, wiąże się z przeprowadzeniem ich wycen i aprobatą takiego rozwiązania przez wierzcieli. Ma nam w tym pomóc doradca do spraw konsolidacji sektora, który nie został jeszcze wybrany — twierdzi Wojciech Konarski.

Twardy orzech

Akcje w nawozowej spółce otrzyma także Nafta Polska. Ma ona dokapitalizować ją aktywami, które pozwolą zlikwidować zadłużenie zakładów nawozowych wobec banków i PGNiG. Jakie to będą aktywa — nie wiadomo. Zadłużenie WSCh to łącznie około 2,5 mld zł. Rządowa strategia przewiduje, że na wykup i konwersję wierzytelności NP zostanie zasilona kwotą 831 mln zł.

— Nafta Polska chce rozpocząć negocjacje z bankami, dotyczące zadłużenia chemii, kiedy już będą znane szczegóły restrukturyzacji branży chemicznej — zaznacza Wojciech Konarski.

Banki tymczasem posiadają zastawy na większości majątku produkcyjnego sektora chemicznego. Bez uregulowania tego problemu trudno będzie przeprowadzić proces jego prywatyzacji. Ścieżka tej prywatyzacji będzie natomiast uzależniona od sytuacji ekonomicznej koncernu nawozowego. Jej pierwszym etapem będzie wniesienie akcji spółek chemicznych do NP.

— To nie podlega już dyskusji. W jaki sposób się odbędzie — jeszcze nie wiadomo — mówi Wojciech Konarski.

Tak twierdzi NP, ale w wariancie, do którego przychyla się resort skarbu mowa jest o jej kapitałowym udziale w koncernie nawozowym.

Czy te dwie opcje da się pogodzić? Zdaniem Wojciecha Konarskiego, tak.

Giełda czy inwestor

Strategia przewiduje pozyskanie dla sektora nawozowego inwestora, który miałby dostęp do złóż gazu, będącego podstawowym surowcem dla chemii. W grę wchodzi też umieszczenie nawozowej spółki na giełdzie.

— Powiązanie kapitałowe z dostawcą gazu byłoby naturalnym i korzystnym sposobem prywatyzacji dla mającego powstać dużego producenta nawozów. Bardzo chcielibyśmy współpracować z PGNiG, które jest naszym naturalnym sojusznikiem i posiada dostęp do złóż krajowych gazu — podkreśla Wojciech Konarski.

Kolejnym problemem, jaki będzie musiała rozwiązać NP, jest cena, którą za gaz będzie musiał płacić nawozowy koncern. Od tego zależy jego konkurencyjność na bardzo trudnym przecież rynku, podlegającym częstym wahaniom koniunktury.

Nadal pat

Gazowy potentat swoje ustępstwa w tym zakresie uzależnia m.in. od biznesplanu, na jakim opierać się będzie działalność nawozowego koncernu. Koło się w tym punkcie zamyka, bo takiego planu jeszcze nie ma. NP ciągle uaktualnia swoje ekonomiczne analizy nawozowego przedsięwzięcia. Jej przedstawiciele tłumaczą to zmieniającą się sytuacją na rynku i znacznie lepszą kondycją firm chemicznych obecnie.

— W ramach negocjacji z PGNiG podniesiemy kwestię obniżenia ceny gazu dla branży chemicznej. Jest to niezbędne dla poprawienia warunków funkcjonowania przemysłu nawozowego. W okresie koniunktury spółki chemiczne są w stanie generować zyski nawet przy obecnej, wysokiej cenie gazu. Potrzebna jest jednak taka formuła cenowa, która zapewni nawozowej spółce możliwość systematycznego budowania wartości, aby mogła ona następnie być zdyskontowana w procesie prywatyzacji. Chodzi o zabezpieczenie się przed sytuacją, w której inwestor kupuje firmę po to tylko, aby ją zamknąć i przejąć jej rynek. Niełatwo jest pogodzić interes sektora WSCh z interesem PGNiG, które przecież też czeka prywatyzacja. O wartości PGNiG decyduje cena, po której sprzedaje ono gaz swoim odbiorcom. Mimo to liczę, że nasze propozycje, dotyczące redukcji zadłużenia sektora nawozowego, PGNiG zaaprobuje — mówi Wojciech Konarski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Chemia / Nafta Polska nadal drepcze w miejscu