Rada Ministrów już raz zdecydowała, a być może jeszcze raz zdecyduje o konsolidacji Lotosu. Tymczasem bankrut Glimar ma nowego prezesa.
Rada nadzorcza Nafty Polskiej pozytywnie zaopiniowała wczoraj transakcję sprzedaży trzech rafinerii południowych (Jasło, Czechowice oraz Glimar) Grupie Lotos.
— Czekamy jeszcze na zgodę naszego walnego, czyli ministra skarbu — mówi Krzysztof Żyndul, szef Nafty Polskiej.
Manewry rządowe
Nieoficjalnie wiadomo, że prawnicy ministerstwa skarbu analizują, czy transakcja sprzedaży nie powinna uzyskać także akceptacji Rady Ministrów. Ta ostatnia już raz, w marcu 2004 r., wyraziła zgodę na konsolidację tych spółek z Grupą Lotos. Potrzeba uzyskania takiej zgody zawarta jest w rządowej „Strategii dla przemysłu naftowego w Polsce” z września 2002 r.
— Wtedy jednak akcje tych spółek miały być wniesione aportem do Lotosu. Teraz mamy do czynienia ze sprzedażą. Prawnicy zastanawiają się więc, czy Rada Ministrów nie powinna po raz drugi zająć stanowiska w tej sprawie — mówi inny rozmówca z Nafty Polskiej.
Według niego, nie można wykluczyć, że sprawą zajmie się rząd na posiedzeniu 1 lutego. Czasu jest niewiele, gdyż, zgodnie z planami, 4 lutego ma się z kolei odbyć walne Grupy Lotos, które powinno zadecydować o zgodzie na publiczną emisję akcji nowej, skonsolidowanej grupy.
Malesa w Gorlicach
Tymczasem od środy znajdująca się w upadłości Rafineria Glimar ma nowego prezesa. Na miejsce odwołanego w ubiegłym tygodniu Bogdana Janickiego rada nadzorcza spółki powołała Henryka Malesę. Pełni on obecnie funkcję dyrektora spółki Lotos Południe, wcześniej był prezesem Rafinerii Czechowice. Odpowiadał też w PKN Orlen za przygotowanie debiutu giełdowego spółki.
Po co nowy prezes w spółce znajdującej się w upadłości?
— Grupa Lotos jest zaangażowana finansowo w Rafinerii Glimar. Potrzebny był ktoś, kto będzie reprezentował jej interesy w stosunkach z syndykiem i innymi wierzycielami — mówi Henryk Malesa.
Zaangażowanie to może sięgać nawet 100 mln zł.